Ciało krępowane ubiorem: wciskane w gorset, modelującą bieliznę, spodnie przytrzymywane paskiem; ciało skrywane za wyszczuplającą czernią, lub oversizowymi swetrami versus ciało nagie – swobodne, rozlane, niczego nie udające. To o tym, nieco tylko metaforycznie jest “Republika ciał” Olivii Laing.
Ciało poddawane (o)presji: upływu czasu, przemian, chorób, pornografii, uprzedmiotawiane, karane, a nawet torturowane, odrzucane z uwagi na oszpecenia i deformacje.
Ciało, któremu odmawia się prawa: do koloru innego niż biel, wyrażania swojej seksualności, równouprawnienia płci, kontroli urodzeń (antykoncepcji i aborcji), wreszcie życia w imię udoskonalania ludzkiego gatunku.
Osobny temat stanowią związki ciała i duszy zakorzenione w psychoanalizie. Popędowe, dążące do zaspokojenia podstawowych instynktów “id”; reprezentujące uwewnętrznione normy rodzicielskie i społeczne “superego”; wreszcie “ego” – popychane przez “id” i hamowane przez “superego”, próbujące godzić ogień z wodą.
Symboliczne zrzucanie ubrań zastąpiło rzucanie słów, jakże często na przysłowiowy wiatr, normatywne żarna społeczno-politycznych regulacji. Kontrola – słowo-klucz. Zmienność pojęć “norma” i “dewiacja”, przesuwanie granic.
“Republika ciał” to podróż śladami tych, którzy mieli marzenia: Wilhelma Reicha (psychoanalityka, ucznia i współpracownika Freuda), Magnusa Hirschfelda (prekursora seksuologii), Allena Ginsberga (ikony kontrkultury amerykańskiej), Susan Sontag (krytyczki społecznej i aktywistki praw człowieka), Martina Luthera Kinga (działacza na rzecz równouprawnienia Afroamerykanów i zniesienia dyskryminacji rasowej), Niny Simone (piosenkarki tworzącej na pograniczu jazzu, bluesa i soulu), Williama Burroughsa (obyczajowego rebelianta lat 60 XX wieku).
Powiedzieli dokąd iść i pokazali drogę, teraz czekają na nasz ruch. Jak bardzo mogą czuć się rozczarowani? To zależy od momentu, kraju, społeczeństwa i tego, kto nim akurat rządzi. Nad Polską spuśćmy zasłonę milczenia.
Niejakim pocieszeniem może być prawda uniwersalna: “Nie ma republiki nieskrępowanych niczym ciał, którym wolno przemieszczać się między państwami, których nie nęka żadna władza (…) wolność to wspólne przedsięwzięcie, zbiorowy wysiłek (…) Da się zmienić świat. Nie powinno się tylko zakładać, że jakakolwiek zmiana jest trwała. Wszystko można odwrócić, każde zwycięstwo trzeba wywalczyć na nowo.”
Aleksandra Buchaniec-Bartczak
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

Jaki związek ma recenzja tej pseudonaukowej paplaniny z Forum Żydów Polskich?
PolubieniePolubienie