Wciągającą, wnikliwą, popartą wielogodzinnymi wywiadami z żoną Reinharda Heydricha lekturą “Męża, ojca, zbrodniarza” można się delektować solo, albo w parze z filmem “Kryptonim HHhH”, który polecam na równi z biografią “człowieka o żelaznym sercu”.
Wspomnienia żony zbrodniarza to nie lada gratka, wyraźnie jednak pokazują, jak bardzo trzyma ona stronę męża, tłumaczy go i wybiela. Na szczęście Dougherty jawi się nam także jako solidna badaczka źródeł, bazująca na faktach i potwierdzających je dokumentach.
“Mąż, ojciec, zbrodniarz” to książka kompletna, lub rzetelna biografia z intrygującym bonusem, który dowodzi, jak bardzo skażone było pokolenie obywateli III Rzeszy, uwikłanych wprost proporcjonalnie do zajmowanego miejsca w hierarchii władzy, lub – mówiąc kolokwialnie – kolejności dziobania.
Reinhard Heydrich – szef Służby Bezpieczeństwa, Gestapo, później Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, pełniący obowiązki protektora Czech i Moraw, organizator konferencji w Wannsee, która postawiła kropkę nad “i” ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, jak eufemistycznie określano ludobójstwo Żydów.
Znienawidzony, padł ofiarą zamachu 27 maja 1942 roku. Nonszalanckie jazdy mercedesem bez eskorty przypłacił życiem. Na skutek ran odniesionych od wybuchu granatu, oraz powikłań pooperacyjnych i sepsy zmarł osiem dni później.
Hitler i jego świta zareagowali ostro: spacyfikowano wieś Lidice, rozstrzelano 115 przetrzymywanych w więzieniach zakładników, zamordowano, lub zachęcono do popełnienia samobójstwa ukrywających się w kościele zamachowców. Niebagatelną rolę w tej sprawie odegrały donosy – świadectwo upadku człowieczeństwa.
“Nieskazitelny aryjczyk ma włosy koloru blond jak Hitler, jest dobrze zbudowany jak Göring, wysoki jak Goebbels i heteroseksualny jak Röhm.” Nic dziwnego, że na tle takich figur Reinhard Heydrich uchodził za ideał prawdziwego Niemca. W każdym normalnym człowieku budzi jedynie wstręt. Sprawiedliwie wyzionął ducha śmiercią nienaturalną.
Wciągającą, wnikliwą, popartą wielogodzinnymi wywiadami z żoną Reinharda Heydricha lekturą “Męża, ojca, zbrodniarza” można się delektować solo, albo w parze z filmem “Kryptonim HHhH”, który polecam na równi z biografią “człowieka o żelaznym sercu”.
Długi film, gruba książka… cóż lepiej wypełni coraz dłuższe jesienne wieczory?
Aleksandra Buchaniec-Bartczak
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prószyński i S-ka.
