Ukryci – Arkadiusz Lorenc

Lubię skupiać się na okładkach książek. Tak też jest w tym przypadku. Przez dużą, zrobioną intencjonalnie dziurę w płocie z desek widać Gwiazdę Dawida na tle czarnej ściany. Ukrywający się w czasie II wojny światowej człowiek na pewno był Żydem, stąd właśnie powszechnie rozpoznawalny symbol judaizmu zamiast skulonych, przestraszonych postaci.

Co ciekawe, motyw dziury w płocie powtórzony został na obu wewnętrznych obwolutach, tym razem bez Gwiazdy Dawida. Dziura zieje przerażającą pustką, symbolizującą pozostawioną, lub – co gorsza – wydaną kryjówkę. Finalnie także kryjówkę niepotrzebną, wszak bohaterowie wywiadów Lorenca przeżyli Zagładę.

Ukryci, czy ukrywani? A zatem są to opowieści siedmiorga ocalałych, czy raczej ocalonych z Holokaustu? Mniejsza o semantykę. Szafa, bunkier, piwnica, strych, ziemianka, klasztor, aryjskie papiery to bodaj najpopularniejsze rodzaje schronień.

Impulsem do sięgania po tego typu rozwiązania były: nakaz noszenia opasek z Gwiazdą Dawida z grudnia 1939, zakaz opuszczania getta z października 1941, oraz uruchomienie pierwszych komór gazowych w Chełmnie nad Nerem w grudniu 1941 roku. O ile naznaczenie i izolacja stanowiły ponurą zapowiedź przyszłych wydarzeń, o tyle mordy nie pozostawiały złudzeń. Kto chciał przeżyć, musiał zdjąć opaskę, opuścić getto i w taki, czy inny sposób “zniknąć”. 

Niektóre schowki Niemcy określali mianem niewiarygodnych (czyt. niesamowitych). Wielu z nich by nigdy nie wykryto, gdyby nie przekupni donosiciele. Dwa litry wódki – tyle kosztowało żydowskie życie.

Spis treści poraża, a co dopiero sama treść. Czytając “Ukrytych” wchodzimy w świat poruszających opowieści 70-cio, 80-cio, 90-cio letnich dzieci.

Krystyna Budnicka, urodzona jako Hena Kuczer, w czasie powstania w getcie warszawskim i kilka miesięcy po jego upadku ukrywała się wraz z rodziną w bunkrze. Po wojnie szukała śladów dawnego życia, a właściwie dowodów swojego istnienia. W Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu, w książce telefonicznej z 1938 roku przeczytała: “11 42 60 Kuczer Boruch, Muranowska 10”. Numer telefonu, nazwisko właściciela, adres wystarczyły, by poczuła egzystencjalny grunt pod nogami.

Autor skrzętnie pozbierał okruchy pamięci, stwierdzając: “Spóźniłem się, by napisać reporterską książkę o tym, jak przeżyli w ukryciu. Ale nie spóźniłem się na spotkanie z nimi. Zdążyłem w ostatniej chwili.”

Sprzyjająca zwierzeniom aura owych spotkań jest wyczuwalna dla czytelnika, nadaje głębszy sens towarzyszeniu bohaterom Lorenca. “Ukryci” to mała książka o wielkich dokonaniach, wszak przeżycie Holokaustu było jak spacer “między kroplami deszczu”*

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

* tytuł filmu dokumentalnego Kuby Karysia i Pauliny Loszek

Dodaj komentarz