Osiemdziesiąt cztery lata temu w ciągu zaledwie dwóch dni Niemcy zgładzili w kijowskim wąwozie ponad 30 tysięcy Żydów. Babi Jar jest najbardziej znanym miejscem Holokaustu na Ukrainie.
Trzy lata temu w Buczy, podczas inwazji Rosji na Ukrainę, Wojska Lądowe Federacji Rosyjskiej dokonały masakry kilkuset nieuzbrojonych ukraińskich cywilów. Miasto stało się symbolem zbrodni wojennych XXI wieku.
O tych dwóch lokalizacjach i momentach w historii opowiadają Jonathan Littell i Antoine d’Agata, jeden słowem, drugi fotografią – czarno-białą, niepokojącą, nieoczywistą.
Czym obecnie jest Babi Jar? Miejscem, które wypada upamiętnić, mimo że lokalna społeczność nie czuje takiej potrzeby. Miejscem, na którym zdążyło już powstać coś innego i wstyd się z tym zmierzyć, do tego przyznać. Miejscem obojętnym – pamięci, emocjom, pomimo wielu różnych pomników. Miejscem będącym wyrzutem sumienia maskowanym obojętnością, lub agresją z uwagi na współudział ludności ukraińskiej w zabijaniu Żydów.
Bucza – świeża i jednoznaczna: mordowali Rosjanie, ginęli Ukraińcy. Żadnych niewygodnych Żydów w tle. Incydentalne machanie flagą przez jakąś babcię na cześć rosyjskich wyzwolicieli można zrzucić na karb starczych problemów.
Czym obecnie jest Bucza? Miejscem, które trzeba upamiętnić. Miejscem nieobojętnym, wzbudzającym silne emocje. Miastem-symbolem niewyobrażalnych zbrodni.
Kogoś zastrzelono za płotem, kilka metrów od domu, gdy wystawiał kubeł ze śmieciami na ulicę. Kogoś w trakcie spaceru z psem, idącego odwiedzić starych rodziców, po chleb, do sąsiada. Kogoś zabili w ogrodzie, kuchni, na progu domu.
Świeża krew bardziej przyciąga uwagę, budzi więcej emocji. Bucza wydarzyła się niedawno i jest częścią wojny, która zdaje się nie mieć końca. Dlatego w książce Bucza przeważa nad Babim Jarem.
Współczesny Babi Jar. Nic tam nie było i nic tam nie ma, choć rzeczywistość miasta panoszy się i wdziera. Ulica Kijowa, która przebiega ponad miejscem masakry nazwana imieniem faszyzującej kolaborantki i antysemitki. Nie wiedzieć czemu, dzielnica ma pecha, co wrażliwsi wyczuwają złe fluidy.
Pogrążona w żałobie współczesna Bucza to policzek wymierzony “Nigdy więcej!”.
W pewnym momencie ekran kontrolny aparatu fotograficznego Antoine d’Agaty ostrzegł go: “pamięć pełna”. Ot, tytułowe kłopotliwe miejsca…
Aleksandra Buchaniec-Bartczak
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.
