
Czy Europa wykreuje nowe fanatyzmy i mordercze idee? Nie „gabinetowe”, jak klimatyzm, czy multikulturalizm, niszczące Europę dzień po dniu, ale prawdziwie „uliczne” – jak komunizm, faszyzm, nazizm – porywające masy i mordujące otwarcie wrogów (klasowych, rasowych, etnicznych). Pamiętamy z kronik tłumy wiwatujące na część Hitlera na niemieckich, nazistowskich parteitagach. Tysiące Włochów pod balkonem Mussoliniego. Falujące morze ludzi na bolszewickich wiecach, gdy przemawiał Lenin, Trocki lub Stalin. Do takiego zjednoczenia i wspólnoty zawsze potrzebny jest wspólny wróg i nienawiść. Czy pojawią się ich nowe, współczesne odpowiedniki?
Nie wiadomo. Ale przecież już istnieje jedna złowroga idea, której obecność mówi wiele o Europie. Jest to antysyjonizm, za maską którego ukrywa się stara niechęć a nawet nienawiść do Żydów. Zauważmy bardzo charakterystyczny i niezwykły fakt: że wyłącznie to uczucie – żadne inne! – potrafi dziś wyprowadzać na ulice miast Zachodniej Europy prawdziwe setki tysięcy protestujących ze wszystkich grup społecznych. Np. w Londynie (300 tys.) Amsterdamie (250 tys.), Rzymie (300 tys.), Madrycie (400 tys.) czy Hadze (150 tys.). Tylko ono obok robotnika stawia na antyizraelskiej demonstracji profesora uniwersytetu. I jeszcze kogoś: islamskiego imigranta z Bliskiego Wschodu lub Afryki Północnej. I to jest sedno sprawy.
Idea antyżydowskości jest czymś odwiecznym. A przecież także czymś nowym, bo pierwszym, jakże silnym, wspólnym mianownikiem europejskości i islamu. Do Europy w ostatniej dekadzie przedostały się miliony imigrantów – w wielkiej liczbie ludzi nienawidzących Żydów. Integracja islamsko-europejska wreszcie się zaczęła. Właśnie od zbiorowej, jednoczącej nienawiści. Która u jednych jest jawna, a u innych na razie tkwi w podświadomości.
Stojąc wspólnie na placach Europy i skandując zgodnie antyizraelskie i prohamasowskie hasła, europejski postchrześcijanin (lewicowy oraz prawicowy) i islamski imigrant nagle odnajdują się nawzajem. Dostrzegają po raz pierwszy, że coś ich łączy. Coś istotnego, emocjonalnego i głęboko zakorzenionego w mentalności. I po raz pierwszy dostrzegają w sobie nawzajem ludzi – takich samych jak oni. Ujawnia się płaszczyzna zrozumienia. A więc przyszłego porozumienia. Jest to jakościowa zmiana mentalna o poważnych konsekwencjach.
Zapamiętajcie historycy: w 2025 roku, podczas antyizraelskich protestów w trakcie wojny Izraela z Hamasem w Gazie, nastąpiło przełamanie obcości pomiędzy islamskimi i zachodnioeuropejskimi demonstrantami.
A to może oznaczać – jeśli spojrzymy w przyszłość – że zaczęło się budowanie pierwszych mentalnych fundamentów przyszłego „Wielkiego Kalifatu Europy”.
Paweł Jędrzejewski
…….
Ilustracja – Europa (public domain)
