Jeszcze słychać tę muzykę – Andrzej Krawczyk

Biłgoraj miał pecha. Na początku II wojny światowej został zbombardowany i spalony przez Niemców, zniszczenia objęły 70% miasta, w tym centrum, ratusz i synagogę. Gdy okupant rozpoczął eksterminację Żydów, bezpowrotnie zniknęły nie tylko miejsca, także ludzie.

“Jeszcze słychać tę muzykę…” Brzmi tęsknie? Gdy dodamy podtytuł – “Biłgoraj – sztetl utracony” – z pewnością! Metaforycznie nawiązuje do synagogalnych śpiewów kantora, klezmerskich kapel, języka ulicy – jidysz, a także wspomnień ocalałych z Zagłady. Jedno z nich, autorstwa Szneura Walacha znalazło się w monografii Krawczyka.

Czy żydowski Biłgoraj przypomina miasteczko, którego archetyp utrwaliły w zbiorowej świadomości filmy takie jak “Skrzypek na dachu” lub “Yentl”? Ten na kartach książki tak. 

Ramy opowieści wyznacza czas – od początków osadnictwa żydowskiego po Holokaust, a jej trzon stanowią zagadnienia dotyczące codziennego funkcjonowania społeczności: topografia, ekonomia, edukacja, religia, kultura, polityka, dobroczynność.

Nie brakuje ciekawostek, jak ta o ślubie niepełnosprawnych na cmentarzu. Gdy na daną gminę spadało nieszczęście, np. pożar lub epidemia, sprawdzano czym jej członkowie niechybnie obrazili Ha-Szem. Może Tora utraciła swą koszerność, może ktoś dopuścił się niecnego czynu? Starano się temu zaradzić, a ślub sierot lub innych nieszczęśników na kirkucie uchodził za jeden ze skutecznych sposobów.

Autor udowadnia, że żydowski Biłgoraj nie tylko istniał, ale był ważnym elementem pejzażu kulturowego regionu.

Współczesny jedynie luźno nawiązuje do przeszłości. W 2009 roku odsłonięto ławeczkę noblisty Izaaka Baszewisa Singera, który przez kilka lat mieszkał w Biłgoraju. Powstało imponujące “Miasteczko na Szlaku Kultur Kresowych”, z Rynkiem Żydowskim, drewnianą synagogą, Domem Singera, Kamienicami Mieszczańskimi. To żywe miejsce – przestrzeń zarówno dla mieszkańców, jak i turystów. Działają tutaj sklepy, lokale usługowe, organizowane są jarmarki, koncerty.

Konieczność podejmowania działań, nawet jeśli czeka się na cud – oto filozofia, którą przesiąknięta jest twórczość Singera. Tadeusz Kuźmiński, Andrzej Krawczyk okazali się dobrymi duchami Biłgoraja, a przecież duchy – jak zapewniał podczas noblowskiej przemowy Singer – mówią w jidysz.

Rzetelna monografia miejsca, w którym nic z oryginalnej tkanki sztetla się nie zachowało to kolejna, obok ławeczki i miasteczka, perełka. W żydowską przeszłość Biłgoraja możemy zanurzyć się jedynie w wyobraźni, prowadzeni przez kompetentnego autora-przewodnika. Zaufajmy i… usłyszmy tytułową muzykę.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Horyzont.

Dodaj komentarz