Ben Allan
Ktoś zapytał mnie, dlaczego tak bardzo popieram naród żydowski.
Moja odpowiedź jest prosta. Ponieważ ich historia jest największym żywym świadectwem ludzkiej odporności, tożsamości i nadziei.
Przez ponad 3000 lat potężne imperia i reżimy próbowały ich wymazać z powierzchni ziemi.
Babilończycy zniszczyli ich Świątynię i wygnali ich z ojczyzny.
Rzymianie spalili Jerozolimę doszczętnie, zmienili nazwę ich kraju i próbowali nawet wymazać nazwę „Judea” z historii tego terenu.
W całej Europie byli oni wypędzani. Z Anglii, Hiszpanii, Portugalii, z innych krajów, w których mieszkali od pokoleń.
Żydzi byli zmuszani do mieszkania w gettach. Ich książki były palone. Ich synagogi były niszczone. Ich tożsamość była uznawana za kryminalną.
A w XX wieku nazistowskie Niemcy zindustrializowały ich eksterminację, mordując sześć milionów Żydów w najbardziej systematycznej próbie wymazania narodu, jaki świat kiedykolwiek widział.
Każda inna cywilizacja by zniknęła. Ale Żydzi nie zniknęli.
Bo pokolenie po pokoleniu, nawet na wygnaniu, nawet w ciemności, nawet gdy wszystko im odebrano, żydowskie rodziny szeptały te same słowa: „Za rok w Jerozolimie”.
Nie jako fantazję. Ale jako obietnicę.
Obietnicę przetrwania.
Obietnicę pamięci.
Obietnicę powrotu.
Ich wrogowie próbowali zmazać ich ziemię, ich język, ich wiarę i ich pamięć. I ponieśli porażkę.
Bo nie można zniszczyć narodu, który odmawia zapomnienia, kim jest.
Nie można pokonać narodu, którego tożsamość żyje w jego duszy.
Nie można zgasić nadziei, która płonie od 3000 lat.
Popieram naród żydowski, ponieważ ich historia nie dotyczy tylko przetrwania.
To dowód na to, że nawet gdy świat pogrąża się w ciemności, nadzieja może przetrwać.
A nadzieja chroniona przez pokolenia staje się niezniszczalna.
Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier
