Szpital psychiatryczny, zwłaszcza taki, jak Kobierzyn – skryty w ogromnym parku i samowystarczalny, stanowi zagadkę dla osób z zewnątrz. Z kolei choroby psychiczne nadal budzą spore emocje, pomimo prób ich oswajania w przestrzeni publicznej.
Krystyna Rożnowska wchodzi do tego świata i pokazuje go nam – postronnym z bardzo ludzkiej perspektywy.
Nawet historyczna część książki została opowiedziana głównie ustami naocznego świadka – emerytowanej pielęgniarki Janiny Sroki, która rozpoczęła pracę w Kobierzynie jeszcze przed II wojną światową.
Autorka przybliża losy konkretnych osób ujęte w krótsze lub dłuższe opowieści. Bodaj najciekawsza i dość kontrowersyjna dotyczy częstego i wieloletniego niegdyś pacjenta Mariana. To chwilami wstrząsająca relacja o powszechnych na oddziałach upokorzeniach, przemocy, brudzie.
“Lekarze trują, pielęgniarki się z chłopami tłamszą, wariaci chodzą na wolności, a nas zamknęli w Kobierzynie!” – deklaruje inna chora.
Rożnowska zadaje pytanie: czy leczącemu się psychicznie można wierzyć? Retoryczne, trudne, niewygodne… Współczesna psychiatria wespół z psychologią robią wiele, aby zmienić nastawienie do osób “z chorą duszą”, jednak nadal “Szpitale psychiatryczne to współczesne leprozoria”.
Niegdyś Kobierzyn, obecnie Babińskiego od początku swego istnienia (a liczy sobie ponad setkę) przeszedł wiele zmian. Na przestrzeni dwudziestu siedmiu lat odnotowała je w swoich reportażach Rożnowska, której los nie poskąpił talentu, w dłoń wkładając pióro i lekkim czyniąc to, co spod niego wychodzi.
Tak się składa, że mieszkam na osiedlu położonym najbliżej szpitala. Do tamtejszego, wciąż pięknego parku chadzam na spacery. Przybywa starannie wyremontowanych budynków, w których kraty w oknach udają ozdobne esy-floresy.
O czym szumią kobierzyńskie drzewa, z których niejeden jest pomnikiem przyrody? O historii unikalnego miejsca na mapie Krakowa; koncepcji miasta-ogrodu, która przyświecała architektonicznym planom; cywilizującym się podejściu do pacjentów i postępujących wraz z rozwojem medycyny metodach leczenia; wybitnych lekarzach i zaangażowanym personelu; ofiarach nazistowskiej polityki eutanazji w czasie II wojny światowej. Wystarczy pilnie nadstawić ucho!
“Wariaci chodzą na wolności, a nas zamknęli w Kobierzynie!” – to mogą być prorocze słowa. Wszak nie wiemy, jaki los jest nam pisany, jaka choroba zaatakuje nas jutro i gdzie w związku z tym wylądujemy.
Aleksandra Buchaniec-Bartczak
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mando.

