Treblinka, 23 lipca 1942

22 lipca 1942 roku wyruszył z Warszawy do Treblinki pierwszy transport Żydów z getta. Zostali oni zamordowani przed południem 23 lipca w komorach gazowych. Transporty i ludobójstwo ludzi z warszawskiego getta były kontynuowane przez następne prawie 2 miesiące.

Funkcjonowanie niemieckiego mechanizmu ludobójstwa oparte było na kłamstwie, oszustwie, terrorze fizycznym i psychicznym oraz umiejętnym, cynicznym wykorzystywaniu nadziei na przetrwanie – najsilniejszej emocji wśród ofiar.

Kłamstwo było najważniejsze.

Jego fundamentem był powszechny stereotyp Niemców, jako ludzi „wyższej cywilizacji” i „wysokiej kultury”. Żydzi wierzyli w ten wizerunek. Niemcom umożliwiał  on ich oszukiwanie. Na początku było więc kłamstwo na temat funkcji getta. Getto miało dawać iluzję bezpieczeństwa i złudę autonomii. Niemieckie rozkazy wykonywała tam żydowska administracja, a „porządku” pilnowała żydowska policja, więc wszelki opór musiałby być skierowany najpierw przeciwko niej. Następnie – dla zagłodzonej i dziesiątkowanej chorobami populacji w gettach – obietnica „przesiedlenia na Wschód” miała być szansą na poprawę warunków życia. Oczywiście, nie było to żadne „przesiedlenie”, ale wywózka do komór gazowych. Marek Edelman, jeden z przywódców powstania w getcie, wspominał: „Wreszcie Niemcy ogłosili, że każdy, kto zgłosi się do pracy, otrzyma trzy kilogramy chleba i marmoladę. Rozdawali rumiane bochenki, a ludzie odbierali chleb i posłusznie wchodzili do wagonów. Zgłosiło się tyle osób, że każdego dnia odjeżdżały dwa transporty do Treblinki.” Z relacji ludzi, którym udało się uciec z Treblinki, wynika, że kłamstwo było fundamentem na wszystkich etapach wędrówki do komór gazowych. Gdy zajeżdżały pociągi z kolejnymi tysiącami ofiar, grała orkiestra, przekonując, że to cywilizowane i bezpieczne miejsce. Buty trzeba było oddać związane sznurowadłami, żeby nie pogubiły się, gdy ich właściciele będą je odbierać po wyjściu z „łaźni”, choć nikt nie wychodził z niej żywy. Napisy na stacji kolejowej miały wywoływać wrażenie, że to tylko pośredni etap między kolejną podróżą. Uciekinier z obozu, Jakub Rabinowicz, opowiadał: „Z boku placu na wysokim słupie umieszczona jest tablica z ogromnym napisem „Uwaga Warszawiacy! Zostaliście przesiedleni, by zacząć pracować. Przed otrzymaniem przydziału pracy musicie przejść kąpiel. Wszyscy muszą rozebrać się do naga. Należy pozostawić kosztowności i pieniądze natomiast trzeba zabrać ze sobą dokumenty i mydło„. Ludzi zbyt słabych, aby o własnych siłach dojść do komory gazowej, na rozstrzelanie do krawędzi dołu prowadzili funkcyjni z opaskami z czerwonym krzyżem, a zarządzając esesman nosił biały fartuch, by sprawiać wrażenie lekarza. W następnych miesiącach obok rampy kolejowej zbudowano sztuczny budynek stacyjny z atrapą zegara. Kolejny uciekinier z obozu w Treblince, Jankiel Wiernik, relacjonował, że przy wejściu do komór gazowych stały wazony z kwiatami. Na szczycie dachu znajdowała się Gwiazda Dawida, co sprawiało, że budynek wyglądał jak synagoga.

Niemcy okłamywali ofiary do ostatniej chwili

Uciekinier z Treblinki, Jakub Krzywicki opowiadał: „Nieco później podszedł do nas esesman i wygłosił przemówienie. Mówił spokojnie, a chwilami nawet z humorem: „Nie bójcie się – powtarzał co chwila. – Nic wam się nie stanie”.(…) Tu każdy będzie dobrze traktowany. Każdy otrzyma zatrudnienie w swoim zawodzie: krawcy w pracowniach krawieckich, stolarze w warsztatach stolarskich, szewcy jako szewcy. Każdy dostanie pracę i chleb. Niektórzy zaczęli podawać swoje zawody. Ośmieleni podeszli bliżej, a Niemiec śmiał się szeroko i życzliwie, sprawdzał ich muskuły, poklepywał po plecach: „Tak, tak, dobrze, jesteś silny, nadajesz się!”. Rozległy się oklaski.” Inny uciekinier z obozu cytował słowa esesmana: „To nie pensjonat, ale obóz pracy. Jako SSman gwarantuję wam, że dobrze wam będzie, będziecie dobrze jeść i spać. Ja chodziłem z Żydami do szkoły, grałem w piłkę, miałem żydowskich kolegów.”. Kłamstwo trwało do samego końca. Esesman, zaganiający kobiety do komory gazowej, zachęcał: „Drogie panie, szybciej, szybciej, szybciej – woda stygnie„, choć nie było żadnej wody, a z umieszczonych u sufitu pryszniców wydobywał się gaz.

(pj)

Jedna myśl na temat “Treblinka, 23 lipca 1942

Dodaj odpowiedź do europejski43 Anuluj pisanie odpowiedzi