Regiony wielkiej herezji i okolice – Jerzy Ficowski

Bohater książki – Bruno Schulz – jeden z najwybitniejszych stylistów prozy polskojęzycznej XX wieku, intrygująco niepokojący malarz i rysownik.

Autor książki – Jerzy Ficowski – znawca życia i twórczości Brunona Schulza. Powiedzieć, że na wskroś, latami był oddany swojemu bohaterowi, to nic nie powiedzieć!

Ficowski napisał do Schulza list, w 1942 roku, gdy ten walczył o przetrwanie, a wkrótce zginął od kuli gestapowca. Wiadomość o śmierci Mistrza dotarła do nadawcy dopiero wiosną 1943 roku. I wtedy wszystko się zaczęło… na fali nieodżałowanej straty, poczucia niesprawiedliwości, tęsknoty?

Wszystko, czyli: hołd, uwielbienie, fascynacja – jakkolwiek tego nie nazwiemy. Z uporem maniaka Ficowski zaczął mozolnie zdobywać i ocalać pamiątki po Schulzu.

“Regiony wielkiej herezji i okolice” to zbiór owych pamiątek, urokliwa szkatuła pełna kosztowności: rysunków, listów, fragmentów prozy, wspomnień, życiorysu. Dużo tego i mało zarazem, trudno zaspokoić apetyt na więcej.

Bodaj najbardziej fascynujący rozdział poświęcony jest jedynej oficjalnej narzeczonej Schulza – Józefinie Szelińskiej. Jedynej spośród wielu kobiet, którymi się fascynował. Przeżyła wojnę, odpowiedziała na prasowy apel Ficowskiego, utrzymywali niewylewny wieloletni kontakt listowy. 

Przeżyło jedno z pary, drugie pośmiertnie osiągnęło sławę na całym świecie. Dzięki różnym publikacjom ona poznała go lepiej, także odnośnie własnej osoby. Daremne okazały się próby ucieczek. Bruno był i na zawsze pozostał obecny w jej życiu.

Dzieło Ficowskiego można czytać na wiele sposobów. Najciekawszy to porównania “Regionów…” do późniejszych prac, np. książek Anny Kaszuby-Dębskiej (“Kobiety i Schulz”, “Bruno. Epoka genialna”) i Agaty Tuszyńskiej (“Narzeczona Schulza”). 

Poza Ficowskim, to kobiety wzięły w posiadanie Brunia. Był im sporo winien – od dziwek w lupanarach począwszy, na zaangażowanych intelektualistkach skończywszy. 

Tak, był masochistą i fetyszystą. Tak, nie potrafił zbudować trwałego związku. Tak, doprowadził Józefinę Szelińską na skraj wytrzymałości psychicznej, zwieńczonej nieudaną próbą samobójczą. U Ficowskiego to (jeszcze) tylko nobliwa i tajemnicza J[…].

Mamy przed sobą kolejne – czułe, kompetentne i tak kompletne, jak to tylko było możliwe zbliżenie na postać Brunona Schulza. W siermiężnych czasach komuny, kiedy hasła internet, zasięgi, social media brzmiały jak terminy z książek Lema, Ficowskiemu udało się! Choć nie jedynym, na zawsze pozostanie pierwszym i najważniejszym schulzologiem. 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa słowo/obraz terytoria.

Dodaj komentarz