Tytuł książki nie oddaje pełni zamysłu autora. Chodzi nie tylko o drugie ciało pisarza, także artysty malarza i rysownika. Jakub Orzeszek analizuje oba obszary twórczości Brunona Schulza.
Pierwsze ciało – fizis – wygląd, zmiany związane z wiekiem, choroby. Drugie ciało jest obecne w dziele – opowiadaniach, szkicach, grafikach cliché-verre. Autoportret łączy te dwa porządki.
Tom esejów otwiera osobliwy “Indeks do “Sklepów cynamonowych””. Alfabetyczny, a jakże i… cielesny. Członki, organy, wydzieliny, stany chorobowe. Przy każdym terminie cytaty z prozy Schulza – mieszanka dosłownych i metaforycznych ujęć (np. “w gardzieli komina”, “żyła dnia”).
“Sobąpiszemy, sobączytamy. I nie ma przed nami ucieczki.” Skoro autor całościowo odnosi się do twórczości Schulza, należy dodać: sobąmalujemy, sobąrysujemy. Masochizm, fetyszyzm, pedofilia – dane nam jest obcować z wyraźną autoprojekcją w sztuce.
Czy Schulz to pornograf?
Tylko raz zasłużył na takie miano. W 1930 roku w Truskawcu, gdzie prezentował swoje prace. Oburzyły i zniesmaczyły senatora kuracjusza, który zażądał zamknięcia wystawy. Skandal szybko wyciszono, bez konsekwencji dla artysty. Także jako nauczyciel Schulz nie miał nigdy żadnych nieprzyjemności związanych z pozazawodową działalnością, a także otaczaniem się zdolnymi uczniami i uroczymi lolitami.
W prozie pojawiają się wątki erotyczne (np. masochistyczne seanse Jakuba z Adelą), a na rysunkach dominuje cielesność, nagość i preferencje seksualne z grupy BDSM. Jednak mnogość środków stylistycznych, brak dosłowności, kulminacji, zastygnięcie i uruchomienie wyobraźni, deformacje, a nade wszystko wysoki poziom prac z obu dziedzin przechylają szalę osądu na rzecz erotyzmu, nie pornografii.
Pierwsze ciało, drugie ciało, a także Eros i Tanatos – oto główne tematy, na których skupia się Orzeszek.
Śmierć w twórczości Schulza jest raczej insynuowana niż reprezentowana; jego własna uderza z całą siłą okrucieństwa, niesprawiedliwości i… ironii (motyw rywalizacji dwóch gestapowców o tzw. “swojego Żyda”). Wiele w niej jednak niewiadomych, poza datą i miejscem zgonu.
Życie stanowi wyścig do śmierci, którą może przezwyciężyć jedynie sztuka. Przeżywamy we własnej sztuce i cudzej pamięci, ale ta pierwsza jest pewniejsza. Śmierć fizyczna niszczy pierwsze ciało, za to drugie czyni geniusza nieśmiertelnym.
Na przestrzeni osiemdziesięciu czterech lat powstała bogata nekrografia (biografia pośmiertna) Schulza. Niezmordowanego, ale obecnie mocno już passe Jerzego Ficowskiego do(prze)gonili inni. Możemy czytać ich książki, teksty, podziwiać instalacje, projekty malarskie, muzyczne, teatralne, brać udział w cyklicznych festiwalach, uroczystościach z okazji kolejnych rocznic śmierci.
Nekrograf ma na czym bazować: rozczłonkowane drugie ciało Schulza odnajduje w archiwach, prywatnych kolekcjach, muzeach, na aukcjach i w galeriach sztuki. Eksponowane, ukrywane, spieniężane, podziwiane, czasami traktowane niemalże jak relikwie.
W percepcji Orzeszka Schulz pozostaje wiecznie żywy, a ukazane przez autora napięcia pomiędzy ciałem realnym i ciałem twórczym pozwalają pełniej obcować z prawdą i artyzmem jego bohatera.
Nie wiemy, co jeszcze uda się odkryć schulzologom. Oba ciała ich bohatera pozostają równie enigmatyczne i wieloznaczne niczym wyłaniająca się z nocnego lasu dorożka, z nastawioną budą i płonącymi latarniami – jeden z obsesyjnie powracających motywów w twórczości plastycznej Schulza.
Wciąż wypatrujemy kolejnych dorożek…
Aleksandra Buchaniec-Bartczak
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa słowo/obraz terytoria.

