Książkę Anny Arno otula soczyście zielona obwoluta, z maleńkim okienkiem wyciętym mniej więcej pośrodku, przez które widać zamknięte – w domyśle milczące usta. Należą do Ludwiga Wittgensteina – wybitnego filozofa, centralnej postaci opowieści.
Jest autorem słów: „O czym nie można mówić, o tym należy milczeć”, pochodzących z jego “Traktatu logiczno-filozoficznego” z 1921 roku.
“Do pana kieruję…” posiada także podtytuł: “Spotkania, których nie było”. Ich cykl otwiera para Ludwig Wittgenstein i… Adolf Hitler, których połączyła Cesarsko-Królewska Szkoła Realna w Linzu. Nie chodzili do tej samej klasy, aczkolwiek zostali uwiecznieni na grupowej fotografii. Nikt nie wie, czy kiedykolwiek zamienili ze sobą choćby słowo.
To mocne otwarcie – kontrastowe zderzenie intelektualisty i zbrodniarza z czasów ich wczesnej młodości, kiedy mieli jeszcze całe życie przed sobą i wszystko było możliwe. Ich spotkanie – nie-spotkanie położy się cieniem (milczeniem) na pozostałych bohaterach książki Anny Arno.
Na ich oczach rodziło się zło (I wojna światowa) i żył już ten (Adolf Hitler), który odmierzał czas do kolejnego, o ileż straszniejszego pożaru.
Ludwig Wittgenstein pochodził z obrzydliwie bogatej rodziny, zaś po śmierci ojca otrzymał obrzydliwie wysoki spadek, który – jako człowiek o wysoce etycznym i równościowym podejściu przeznaczył na wsparcie dla młodych, obiecujących artystów.
Georg Trakl – dekadencki poeta, z wykształcenia felczer, po wybuchu I wojny światowej został wcielony do armii i wysłany na front. Będąc świadkiem traumy, śmierci i kalectw nabawił się ciężkiej depresji. W krakowskim szpitalu miał go odwiedzić Ludwig Wittgenstein. Nie zdążył. Trakl przedawkował kokainę, najprawdopodobniej popełniając samobójstwo.
Rainer Maria Rilke nie doświadczył okrucieństw wojny, a jednak sparaliżowała go ona twórczo. Kilkanaście lat wcześniej spotkał się w Jasnej Polanie ze swoim literackim guru – Lwem Tołstojem, będąc świadkiem rodzinnej awantury. Młody poeta zderzył się z niełatwą osobowością wielkiego pisarza. Na nieudane spotkania lepiej spuścić kurtynę milczenia.
Karl Kraus – publicysta, redaktor, myśliciel, zasłynął jako autor “Ostatnich dni ludzkości” – dzieła, w którym krytyczne ostrze swego pióra wymierzył przeciwko I wojnie światowej.
Dekadencka atmosfera w przededniu zmierzchu Austro-Węgier udzielała się wybitnym umysłom epoki. Ten czytał tego, tamten fascynował się tym – w taki czy inny sposób oddziaływali na siebie.
Od tytułu, okładki, poprzez dobór postaci, ich przeoczonych lub niesatysfakcjonujących spotkań Anna Arno wskazuje milczenie (śmierci, rozczarowania, niezrozumienia) jako motyw przewodni swoich esejów, pozostawiając czytelnikowi szerokie pole interpretacyjne. Nie pomija także roli przypadku – siły jego mimowolnego oddziaływania na losy jednostek i bieg zdarzeń.
U Arno nawet chichot losu wybrzmiewa ciszą.
Aleksandra Buchaniec-Bartczak
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.

