Roman Polański “już kilkakrotnie opowiadał o tamtych czasach”. Czasach, kiedy jako dziecko trafił do krakowskiego getta, a potem wędrował od rodziny do rodziny, końca wojny doczekując we wsi Wysoka, u Buchałów.
Tytułowe polecenie: “Nie biec! Iść!” padło pod adresem Romka i jego kolegi Stefcia, którzy usiłowali wydostać się z Umschlagplazu. Ulitował się nad nimi młody chłopak – przedstawiciel Baudienstu – niemieckiej pomocniczej służby porządkowej. Udał, że wierzy, iż idą tylko po chleb i zaraz wrócą.
Ten chłopak… Te słowa… Ostro zwerbalizowana strategia przetrwania: nie zwracać na siebie uwagi. Jedno z miliona szczęśliwych wydarzeń tak bardzo potrzebnych do przeżycia.
W 1973 roku, po jakiejś telefonicznej sprzeczce, Ryszard Polański wysłał synowi list, opisujący jego pobyt w Mauthausen. Lata później, pod wpływem wizyty w Jad Waszem, Roman namówił ojca na kontynuowanie wojennych wspomnień, za co mu podobno zapłacił.
Oto poruszające zestawienie wojennych doświadczeń ojca i sławnego syna, a zarazem ciekawy zabieg literacki – dwugłos dziecka i dorosłego.
Pamięć kurczy się, ludzie odchodzą. “Słowa ulatują, pismo zostaje.” (maksyma łacińska) Stąd niewątpliwa wartość tej niewielkiej przecież książeczki.
Jej analiza psychologiczna porusza, ale nie napawa optymizmem. Ojciec i syn szybko odnaleźli się po wojnie fizycznie, nigdy emocjonalnie. Nie zdołali dotrzeć do siebie w rodzinnym, a także czysto ludzkim znaczeniu.
Ot, dwaj “twardziele”, dla których bardziej liczyło się życie i przyszłe plany. Ryszard związał się z Polką, Romek zakochał w kinie.
Wspomnienia Romana Polańskiego to część wielogodzinnej audiowizualnej wypowiedzi dla francuskich archiwów ocalałych z Zagłady. Określił je mianem “wydestylowanych, sprowadzonych do samej istoty rzeczy”. Zarazem zadbał o to, aby zachowały autentyczność niedoskonałego słowa mówionego.
Ryszard Polański pisał jak mówił: kpiąco, bezpardonowo, używając ciętego dowcipu. Nie stosował autocenzury, także odnośnie wstydliwych, fizjologicznych detali wojennej poniewierki.
1945 (powojenne spotkanie ojca i syna), 1973 (list Ryszarda), 2002 (wizyta Romana w Jad Waszem), 2006 (nagranie wspomnień dla francuskiej Fundacji Pamięci o Zagładzie), 2024 (praca nad książką), 2026 (publikacja książki). Długie lata dzielą te wydarzenia, lata potrzebne na oswojenie, bo chyba nigdy nie przepracowanie traumy.
Przemożne pragnienie porządkowania, domykania spraw przychodzi z wiekiem. “Niech to będzie moje ostatnie słowo. Pamięć nie przyniesie mi już nic nowego; przeciwnie – może mi raczej coś odebrać.” Ot, słowa 93-latka!
Aleksandra Buchaniec-Bartczak
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa słowo/obraz terytoria.

