Nie rozbrzmiewają już modły rabinów Wielkiej Synagogi na Tłomackiem, nie słychać śpiewu słynnego w przedwojennej Warszawie chóru synagogalnego, ale pamięć o tym niezwykłym miejscu trwa i jest przekazywana kolejnym pokoleniom warszawian.
„Wielka Synagoga na Tłomackiem wyrosła na fali haskali – ruchu hebrajskiego oświecenia, który zapoczątkowany został pod koniec XVIII wieku w Europie Zachodniej” – wyjaśnia dr Eleonora Bergman z Żydowskiego Instytutu Historycznego.
Najważniejszym ośrodkiem haskali był Berlin, w którym aktywnie działał Moses Mendelssohn. Zgromadzeni wokół niego Żydzi propagowali m.in. nowoczesne świeckie nauczanie, podejmowanie pracy w zawodach nie związanych z handlem i rzemiosłem, domagali się także emancypacji kobiet i unowocześnienia własnej kultury.
Także w Warszawie zwolennicy haskali chcieli utworzyć swój własny dom modlitwy, dystansując się w ten sposób od ortodoksyjnych wyznawców judaizmu, licznie zamieszkujących stolicę.
„Pierwszy dom modlitwy „oświeceni” utworzyli w 1802 roku na ulicy Daniłowiczowskiej, za ówczesnym ratuszem znajdującym się na placu Teatralnym. W 1843 roku wznieśli na tym miejscu większy budynek. Jednak i ta budowla okazała się po kilkunastu latach zbyt mała” – mówi dr Bergman.
Ponieważ wśród modlących się w tej bożnicy byli przede wszystkim bardzo zamożni ludzie – bankierzy, właściciele drukarń, prawnicy i lekarze, postanowili oni wybudować znacznie większą synagogę w innym miejscu Warszawy. W 1872 roku zakupiono pod budowę nowej synagogi plac na Tłomackiem, w sąsiedztwie ówczesnego Placu Bankowego.
Opisując wygląd okolicy synagogi, dr Bergman przypomina, że prostokątny obecnie plac Bankowy miał wtedy kształt trójkątny, a z zespołu mieszkalnego Tłomackie, na którym stała istniejąca do dzisiaj Gruba Kaśka, wychodziły dwie ulice – Leszno i Bielańska.
„W 1873 roku rozpisano konkurs architektoniczny na synagogę, jednak Komitet Budowy, niezadowolony z jego rezultatów, zdecydował się na powierzenie opracowania projektu znanemu warszawskiemu architektowi Leandrowi Marconiemu”. Budowę rozpoczęto na wiosnę 1876 roku, a uroczyste otwarcie nastąpiło 26 września 1878 roku w święto Rosz Ha-Szana – żydowski Nowy Rok.
W uroczystości wziął udział m.in. rosyjski dygnitarz, gubernator hr. Paweł Kotzebue, który – jak przypomina Eleonora Bergman – nie zaprotestował, gdy rabin-kaznodzieja Izaak Cylkow wygłosił kazanie po polsku, a nie po rosyjsku. Odczytane to zostało przez zgromadzonych jako pozwolenie na posługiwanie się językiem polskim w czasie zgromadzeń w synagodze. „Miało to niezwykłe znaczenie ze względu na restrykcje panujące w Królestwie Polskim po Powstaniu Styczniowym”.
Budowla łączyła w sobie styl klasyczny i renesansowy. „Do synagogi wchodziło się przez czterokolumnowy klasycystyczny portyk. Po każdej ze stron schodów znajdowały się pięcioramienne świeczniki – menory. Hebrajski napis nad wejściem brzmiał ‚Imię, które w tym przybytku zagościło, imię Wszechmocnego, niechaj sprawia, aby zamieszkały wśród nas miłość, braterstwo, spokój i zgoda'” – przypomina dr Bergman.
Z przedsionka mężczyźni przechodzili do znajdującej się na parterze wielkiej sali modlitw, a kobiety przechodziły schodami na galerie znajdujące się po bokach tej sali. „Na wprost wejścia znajdowało się podwyższenie, a po dwóch jego stronach stały dwie kolumny korynckie, nawiązujące do kolumn istniejących przy wejściu do opisanej w Biblii Świątyni Jerozolimskiej”.
Synagoga była bogato zdobiona marmurem i tkaninami przetykanymi złotem i srebrem. Arka – najważniejsze miejsce synagogi, w którym przechowywano zwoje świętej księgi, Tory, wykonana była z drewna cedrowego sprowadzonego z Libanu. Arka (aron ha-kodesz – dosłownie: święta skrzynia) została podarowana przez rodzinę bankiera Natansona.
Nad półkolistą wnęką, w której znajdowała się Arka, było miejsce dla chóru – niewielka galeria arkadowa. „Chór występujący w Wielkiej Synagodze na Tłomackiem znany był w całej Warszawie. Występowali w nim słynni śpiewacy i dyrygowali doskonali muzycy, m.in. Dawid Ajzensztadt. Wiele osób, wśród nich także chrześcijanie, przychodziło na nabożeństwa tylko ze względu na występy chóru” – wyjaśnia Eleonora Bergman.
Synagoga na Tłomackiem była największym żydowskim domem modlitwy w przedwojennej Warszawie. W okresie międzywojennym czczono tu polskie święta narodowe, w tym 11 Listopada i 3 Maja czy dzień śmierci marszałka Piłsudskiego – 12 maja. O patriotyzmie Żydów modlących się w tej synagodze świadczy m.in. napis umieszczony na tablicy wmurowanej w roku 1929 po remoncie synagogi – „Bogu jedynemu na chwałę gmach ten odnowiono w 50. roku jego zbudowania i 10 roku wskrzeszenia Rzeczypospolitej Polskiej”.
Upadek synagogi nastąpił wraz z wybuchem II wojny światowej i polityką eksterminacji, którą hitlerowcy prowadzili wobec Żydów przede wszystkim na ziemiach polskich. Po utworzeniu w 1940 roku getta w Warszawie, synagoga znalazła się w jego granicach. Wiosną 1942 roku, gdy Niemcy zaczęli zmniejszać obszar dzielnicy żydowskiej, synagoga znalazła się poza nią. Wtedy Niemcy urządzili tu magazyn mebli, które zwozili z wyludnionych domów.
Tragiczny koniec synagogi wiąże się z wybuchem powstania w getcie warszawskim i postacią dowodzącego likwidacją getta gen. Jürgen a Stroopa. „Przygotowania do wysadzenia w powietrze Wielkiej Synagogi trwały kilka dni. 16 maja 1943 roku wieczorem Jürgen Stroop za pomocą jednego przycisku dokonał detonacji ładunków wybuchowych” – mówi Eleonora Bergman.

Synagoga nie została odbudowana po wojnie. W końcu lat 50. podjęto decyzję o wybudowaniu tu wieżowca – prace rozpoczynano i przerywano. W końcu lat 80. powstał tu budynek nazywany przez warszawian Błękitnym Wieżowcem. „Wieżowiec, w którym Żydowski Instytut Historyczny ma swoją salę wystaw czasowych, znajduje się dokładnie w miejscu synagogi, a dodatkowo jest wysunięty na północ, w stronę Grubej Kaśki” – wyjaśnia dr Bergman.