Ważny głos w sprawie tzw. "nieżydowskich Żydów"

Od czasu do czasu pojawiają się w Internecie teksty polskich publicystów i blogerów, które dotyczą udziału Żydów w radykalnych lewicowych ideologiach.

Uważam, że warto przypomnieć fragment zaczerpnięty z książki, która nie jest publikacją nową, wręcz przeciwnie – jest klasyczną pozycją omawiającą problemy antysemityzmu – gdzie akurat ta tematyka potraktowana jest w sposób spokojny, logiczny i rzeczowy.

Mam na myśli nieopublikowaną w Polsce książkę „Dlaczego Żydzi? Przyczyna antysemityzmu” („Why the Jews? The Reason for Antisemitism„) w której publicysta, teolog i etyk Dennis Prager, oraz rabin i autor książek na temat judaizmu – Joseph Telushkin rozważają wiele zagadnień związanych z zasygnalizowanym w tytule tematem. Jednak  na naszą szczególną uwagę zasługuje rozdział, który autorzy zatytułowali „Nieżydowscy Żydzi i antysemityzm”, ponieważ omawia on zagadnienie, jakie w piśmiennictwie polskim zdecydowanie nie jest wystarczająco prezentowane.

Autorzy koncentrują się tu na radykalnych, lewicowych postawach Żydów, którzy odegrali znaczną rolę w historii XX wieku. Na początku stwierdzają, że zjawisko to jest w wielotysiącletniej historii narodu żydowskiego czymś bardzo nowym:

Poprzez dzieje, Żydzi albo utożsamiali się z judaizmem albo przyjmowali inną religię. Jednak począwszy od XIX wieku do dziś, napotykamy na całkiem nową grupę Żydów. Ci ludzie nie są zakorzenieni w niczym żydowskim – ani w sensie religijnym, ani w narodowym; ich żydowska tożsamość sprowadza się do prawie niczego więcej ponad to, że urodzili się Żydami i nie akceptują żadnego ze składników judaizmu. Pozostają Żydami na mocy niedokonania konwersji do żadnej religii. Ci ludzie to nieżydowscy Żydzi.

„Nieżydowski Żyd („non-Jewish Jew”) to określenie użyte po raz pierwszy przez Isaaca Deutschera w jego autobiograficznym eseju „The Non-Jewish Jew”, w którym autor – marksistowski historyk – opisuje swoje odejście od żydowskości na rzecz utożsamiania się z „humanizmem” bardziej, niż z jakimkolwiek narodem lub krajem.

Prager i Telushkin starają się wytłumaczyć,  jakie są konsekwencje postawy tych Żydów – „antyżydowskiej”  i „antynieżydowskiej”:

Pośród nieżydowskich Żydów byli tacy, którzy do alienacji wobec żydowskich korzeni dodawali  brak zakorzenienia w nieżydowskich społeczeństwach, w których żyli i w ostatnim stuleciu przyczyniali się do intensywnej nienawiści wobec Żydów. To radykalni i rewolucyjni Żydzi. Trzeba zrozumieć, że powody antysemityzmu, jakie stwarzali, są wyjątkowe.

  • Po pierwsze, ich wyzwania wobec nie-Żydów nie wynikały z judaizmu.
  • Po drugie, sprzeciwiali się nie tylko nieżydowskim wartościom, ale także nieżydowskiej narodowej i religijnej tożsamości.
  • Po trzecie, są oni przeciwnikami tak samo żydowskich wartości i tożsamości jaki i nieżydowskich.

Pomimo to, i ze szkodą dla Żydów, postawa tych radykalnych nieżydowskich Żydów jest postrzegana jako postawa żydowska.

Łączenie Żydów z rewolucyjnymi doktrynami i motywowanymi ideologicznie społecznymi przewrotami nie jest, niestety, produktem antysemickiej wyobraźni. Nazwiska: Marks, Trocki, Kamieniew, Zinowiew, Róża Luksemburg, Bela Kun, Mark Rudd, Abbie Hoffmann, Jerry Rubin, Noam Chomsky i inne przychodzą natychmiast na myśl. Fenomen zdecydowanie dysproporcjonalnej roli odgrywanej przez Żydów w lewicowych, rewolucyjnych ruchach – był często komentowany i rozważany. Jak zauważył Ernest van den Haag:  „Jakkolwiek bardzo niewielu Żydów jest radykałami, wielu radykałów to Żydzi: ze stu Żydów może pięciu będzie radykałami, ale z dziesięciu radykałów – pięciu będzie Żydami. Tak więc nie jest prawdziwe stwierdzenie, że wielu Żydów to radykałowie, ale jest prawdziwe  spostrzeżenie, że dysproporcjonalnie wysoka liczba radykałów to Żydzi. Tak było w przeszłości i to nie uległo zmianie”.

Skąd się wzięli ci żydowscy radykałowie i dlaczego powodują antysemityzm?

Skąd się biorą? To podstawowe pytanie.
Autorzy proponują kilka uzupełniających się odpowiedzi:

Stwarzanie żydowskich radykałów jest złożonym procesem społecznym i psychologicznym, ale podstawowe elementy dają się opisać.

Po pierwsze, Żydzi odziedziczyli tradycję tysięcy lat występowania przeciwko wartościom [należącym do] innych – oczywiście w imię judaizmu i etycznego monoteizmu, a nie radykalnych sekularnych ideologii. Rzecz jasna, nieżydowscy Żydzi nie opierają swoich radykalnych doktryn na żydowskiej tradycji, w rzeczywistości zazwyczaj nią pogardzają, jednak wpływu tradycji nie da się uniknąć, a co najwyżej – można ją poddać transformacji.

Po drugie i najważniejsze, radykalni nieżydowscy Żydzi nie mają korzeni. Nie czują się zakorzenieni w nieżydowskiej religii lub narodzie, ale także w żydowskiej religii lub narodzie, co oznacza, że mogą stawać się rewolucjonistami w wielu przypadkach dokładnie po to, aby pokonać ten brak zakorzenienia i alienację. Ponieważ odmawiają stania się takimi, jak nie-Żydzi – poprzez identyfikację z ich religijnymi i narodowymi wartościami – starają się, aby nie-Żydzi stali się jak oni: wyalienowani z tradycyjnych religijnych i narodowych wartości. Tylko wówczas ci rewolucjoniści przestaną czuć się wyobcowani.

To stwierdzenie autorzy zaopatrują w ważny komentarz:

Istnieje pokrewny problem Żydów, którzy czują się Żydami, ale nie mają korzeni w wymiarze religijnym. Ci sekularni Żydzi, podobnie jak nieżydowscy Żydzi, czują się znacznie bezpieczniej, bardziej u siebie, gdy nie-Żydzi stają się jak oni – czyli sekularni. To jest jeden z głównych powodów (drugim jest tradycyjny żydowski lęk przed chrześcijaństwem), dlaczego sekularni Żydzi są w awangardzie współczesnych ruchów stawiających sobie za cel sekularyzację Ameryki. Z drugiej strony, religijni Żydzi (mimo podobnych obaw wobec chrześcijaństwa), wykazują tendencje do popierania przejawów religijności w Stanach.

Po czym wracają do głównego tematu, jakim jest udział Żydów w radykalnych, lewicowych ruchach społecznych i ideowych:

Te refleksje na temat, dlaczego nieżydowscy Żydzi garnęli się do radykalnej lewicy, były dokonywane już wcześniej. Jeden z czołowych socjologów amerykańskich ze Stanfordu, Seymour Martin Lipset, pisząc w późnych latach 60-tych, gdy dysproporcjonalną liczbę aktywnych w ruchu Nowej Lewicy (New Left) stanowili Żydzi – 60 % przywództwa organizacji Students for a Democratic Society na przykład – zauważył, że „udział w świecie socjalizmu i komunizmu był dla wielu Żydów sposobem na ucieczkę od judaizmu i na asymilację w uniwersalistycznym świecie nieżydowskim”.

Europejski historyk, Peter Pulzer, podobnie zauważył potrzebę u europejskich Żydów, którzy porzucili swoje żydowskie korzenie, aby  przyjąć uniwersalistyczną, nienarodowo zakorzenioną ideę socjalizmu. Pulzer pisze, że to głównie „ci Żydzi, którzy próbowali odciąć się całkowicie od swojego żydowskiego środowiska, stawali się przywódcami socjalizmu, jak Adler i Bauer w Austrii, Singer i Kurt Eisner w Niemczech, Róża Luksemburg w Polsce i w Niemczech, oraz Trocki i Zinowiew w Rosji”.

Róża Luksemburg

W konsekwencji braku ich zakorzenienia, wielu nieżydowskich Żydów czuło konieczność  radykalizmu i działania, aby obalić tradycyjne i narodowe wartości i instytucje w imię „uniwersalizmu”.  Nie doświadczając  wspólnoty, a więc i odpowiedzialności wobec żadnego narodu (jedynie wobec „ludzkości”), nie czuli się odpowiedzialni za konsekwencje takiej destruktywności. Ani demoralizacja nieżydowskich narodów, ani wynikająca z tego antypatia wobec Żydów, nie obchodziła tych ludzi.

Oczywiście, w tym momencie autorzy przywołują jeden z najbardziej „klasycznych” przykładów, którym była postać Lwa (Leona) Trockiego, komunistycznego ideologa i twórcy Armii Czerwonej:

Nie czuli się częścią żadnej społeczności, jedynie „społeczności ludzi”. Leon Trocki, zapytany, czy uważa się za Żyda, czy za Rosjanina, odpowiedział; „Jestem socjaldemokratą. Nikim innym”. 50 lat później Jerry Rubin odnosił się do siebie samego i innych amerykańskich żydowskich radykałów, jako do „byłych Amerykanów, byłych Żydów”. Ci Żydzi byli aktywni w społeczeństwach tak bardzo zróżnicowanych, jak despotyczna i antysemicka carska Rosja i w demokracjach, jak Republika Weimarska i Stany Zjednoczone.
 
Najpierw autorzy skupiają się na nieżydowskich Żydach w Rosji:

W Rosji nieżydowscy Żydzi byli tak bardzo dysproporcjonalnie reprezentowani wśród mienszewików – mniej radykalnego skrzydła partii komunistycznej, że Stalin miał powiedzieć, iż jeden większy pogrom wystarczyłby, aby mienszewicy przestali istnieć.  Wśród bolszewików było mniej Żydów niż wśród mienszewików, jednak do roku 1922 stanowili oni od 15 do 20 procent bolszewickiego kierownictwa. Po śmierci Lenina w roku 1924, walka o sukcesję rozegrała się pomiędzy pięcioma przywódcami; Stalinem, Bucharinem, Trockim, Kamieniewem i Zinowiewem. Ostatni trzej byli nieżydowskimi Żydami.

Niewątpliwie społeczeństwo rosyjskie utożsamiało marksizm z Żydami, a ponieważ ogromna liczba Rosjan i Ukraińców nie popierała komunizmu, powszechne kojarzenie Żydów z komunizmem mocno pogłębiło już istniejący, głęboki antysemityzm wśród tych dwóch narodów. W okresie wojny domowej 1918-1920, która nastąpiła po rewolucji bolszewickiej, antykomunistyczni ukraińscy bojownicy zamordowali 50 tysięcy niewinnych ukraińskich Żydów. Ich antyżydowskie nastroje były podsycane przez Petlurę, który stale podkreślał, że bolszewicka armia działa pod dowództwem „Żyda – Trockiego”.

Rosyjscy i ukraińscy Żydzi znaleźli się w środku powracającego stale współczesnego żydowskiego horroru: Żydzi byli znienawidzeni przez OBIE strony konfliktu. Gdyby zwyciężyli „biali” – Żydzi cierpieliby straszliwie w efekcie odwiecznego ukraińskiego i rosyjskiego antysemityzmu, a także  z powodu nowego skojarzenia komunizmu z Żydami. Zwyciężyli jednak komuniści – i pod ich władzą Żydzi cierpieli straszliwie, bo przecież dodatkiem do tradycyjnego, rosyjskiego (i ukraińskiego, litewskiego i innych) antysemityzmu, było podstawowe założeniem marksizmu i leninizmu, że naród żydowski musi zniknąć poprzez asymilację. Tak więc rosyjscy żydowscy rewolucjoniści pomogli wzmocnić antysemityzm wśród komunistów i wśród antykomunistów:  u komunistów poprzez popieranie idei likwidacji narodu żydowskiego, a u antykomunistów – poprzez nienawiść do Żydów, którą wzbudzali żydowscy komuniści. Jedynymi Żydami, którzy nie cierpieli z powodu antysemityzmu, co najmniej nie natychmiastowo, byli żydowscy bolszewicy. Jak relacjonowano, główny rabin Moskwy Mazeh powiedział do Trockiego w roku 1920, gdy ten odmówił pomocy Żydom cierpiącym w efekcie wojny domowej: „Troccy robią rewolucje, a Bronsztajnowie za nie płacą” (prawdziwe nazwisko Trockiego to Bronsztajn).


Podobnym, a prawie całkiem zapomnianym rozdziałem żydowskiej rewolucyjnej działalności jest zainspirowana przez sowiecką Rosję rewolucja na Węgrzech roku 1919. Bela Kun, Żyd, ustanowił krótkotrwałą Węgierską Republikę Radziecką w marcu 1919 roku. Z 48 ludowych komisarzy jego rządu, 30 było Żydami, a 161 – z 202 najwyższych rangą urzędników.”

Następna część rozważań poświęcona jest nieżydowskim Żydom w Niemczech – w Republice Weimarskiej:

W Niemczech, do roku 1933, gdy Hitler przejął władzę, przewaga Żydów w rewolucyjnej lewicy była nie mniej dramatyczna, niż w Rosji. Jednak w odróżnieniu od radykałów w Rosji, lewica niemiecka nie zdobyła władzy.
Mimo to wiele można się nauczyć ze studiów nad niemieckimi Żydami na lewicy przed rokiem 1933, bo jakkolwiek nazistowski i niemiecki antysemityzm był powodowany przyczynami znacznie starszymi i głębszymi niż niemiecki żydowski radykalizm, radykalni nieżydowscy Żydzi Republiki Weimarskiej w wielkim stopniu zaostrzyli niemiecki antysemityzm i razem z ekstremistycznymi nie-Żydami pomogli w zdemoralizowaniu weimarskiej demokracji.
Ci żydowscy radykałowie posiadali znaczy wpływ na kulturalne i intelektualne życie weimarskich Niemiec – wpływ całkowicie dysproporcjonalny do ich liczebności. Wśród nich byli znakomici i odnoszący sukcesy satyrycy, pisarze, dramaturdzy, artyści, mówcy, których wpływ był postrzegany przez wielu Niemców jako destrukcyjny wobec niemieckiej tradycji, dobrej i złej, i ta percepcja (potwierdzana obiektywnie) była głównym składnikiem antysemityzmu weimarskich Niemiec. Zdecydowana większość niemieckich Żydów głosowała w Republice Weimarskiej na partie środka, ale ci Żydzi nie znajdowali się w centrum uwagi; to miejsce było zajęte  przez nieżydowskich Żydów – i to oni wyróżniali się jako niszczyciele wszystkiego, co niemieckie.
Przede wszystkim, wśród tych radykałów którzy mieli taki silny wpływ na intelektualne i kulturalne życie weimarskich Niemiec, znajdowali się  ci, którzy skupiali się i zamieszczali swoje teksty w berlińskim tygodniku Die Weltbühne

Z 68 piszących w Die Weltbühne autorów, których religijne pochodzenie można było ustalić, 42 było Żydami. To byli oczywiście nieżydowscy Żydzi, tak bardzo nieżydowscy, że „tylko kilku z kręgu Die Weltbühne otwarcie przyznawało się do tego, że są Żydami”.

Próbka  stwierdzeń na temat Niemiec zamieszczanych w Die Weltbühne pokazuje, dlaczego niemieccy żydowscy radykałowie pomagali wzmacniać niemiecki antysemityzm. Tygodnik wykorzystywał swój prestiż i bogaty talent swoich autorów i redaktorów aby na wyrywki atakować niemiecką kulturę i życie narodowe. Nie byli motywowani koniecznością reform; raczej atakowali po prostu samą ideę niemieckiego narodu. Poniższe oświadczenie napisał ich najsłynniejszy satyryk i krytyk, w pewnym okresie także wydawca, Kurt Tucholsky, który był Żydem:

Ten kraj, o którego zdradę jestem oskarżany, nie jest moim krajem; to państwo nie jest moim państwem, ten system prawny nie jest moim systemem prawnym. Jego różne flagi są dla mnie równie bez znaczenia, co jego prowincjonalne ideały…
Jesteśmy zdrajcami. Jednak zdradzamy państwo, którego się wypieramy, dla kraju, który kochamy, dla pokoju i naszej prawdziwej ojczyzny: Europy.


Historyk epoki weimarskiej, Istvan Deak zauważa: „Tucholsky gardzi większością swoich współobywateli. Książętami, baronami, junkrami, oficerami, policjantami, sędziami, urzędnikami państwowymi, klerem, profesorami uniwersytetów, nauczycielami, kapitalistami, mieszczanami, studentami uniwersytetów, chłopami i wszystkimi Bawarczykami, których potępia masowo”. Według Tucholsky’ego, jedyną rzeczą w Niemczech godną docenienia, był krajobraz.

Podczas gdy część krytycyzmu pochodzącego od intelektualistów lewicowego skrzydła była konkretna i wskazywała na prawdziwe słabości, większość ich ataków była odbierana przez przeważającą liczbę Niemców, włączając w to przeciwników nazizmu, jako czysta destrukcja. I dziś, gdy czytamy fragmenty starych numerów Die Weltbühne, trudno jest nie podzielać tych samych reakcji. „Intelektualiści lewego skrzydła przeciwstawiali się republice Weimerskiej nieustannie” – pisze George Mosse, jeden z czołowych historyków współczesnych Niemiec – „bez przedstawiania, co może stać się sensowną alternatywą metodą zmian. W ten sposób ustawiali się jako krytycy, a nie twórcy-budowniczowie i tą postawą  wyalienowywali, prawie masochistycznie, znaczne fragmenty intelektualnych środowisk od państwa, które – przy wszystkich niesprawiedliwościach – zapewniało niemal bezprecedensową wolność wypowiedzi i politycznych działań”.

Doprawdy – jedynym nacjonalizmem, który ci nieżydowscy Żydzi nienawidzili tak mocno jak niemiecki, był nacjonalizm żydowski. W 1932 roku Die Weltbühne opublikował artykuł zatytułowany „Hitler w Jerozolimie”, w którym przyrównał syjonizm z nazizmem. Jak wyjaśnia Mosse, ci nieżydowscy Żydzi „chcieli nie być Żydami, ale częścią postępowej rodziny całej ludzkości… [to] uczyniło z nich zapiekłych wrogów syjonizmu”.

Tucholsky później uciekł do Szwecji, gdzie popełnił samobójstwo. Jednak jego ideowi spadkobiercy  żyją nadal w Stanach Zjednoczonych, gdzie, znów, nieżydowscy Żydzi odegrali  dominującą rolę w atakowaniu amerykańskiego (i żydowskiego) nacjonalizmu.

Następnie Prager i Telushkin skupiają się na nieżydowskich Żydach w Stanach Zjednoczonych, zaczynając od wyalienowanych Żydów – Juliusa i Ethel Rosenberg, którzy odegrali czołową role w przekazaniu Stalinowi tajemnicy technologii bomby atomowej, a kończąc na Herbercie Marcusie – deklarującym USA państwem faszystowskim i Noamie Chomsky’m – broniącym negacjonisty Holocaustu i odmawiającym Izraelowi prawa do nazywania się państwem demokratycznym.

Autorzy kończą ten rozdział swojej książki gorzkim stwierdzeniem:

Problem radykalnych nieżydowskich Żydów jest bolesny i oczywisty dla Żydów, więc autorami większości tekstów na temat ich szkodliwej roli są inni Żydzi: Walter Laqueur, Leonard Schapiro, Natan Glaser, Ben Stein, Stanley Rothman, S. Robert Lichter. Jednak istnieje także inna grupa skupiona na tekstach radykalnych nieżydowskich Żydów.

Są to antysemici, którzy przypisują destrukcyjne słowa i czyny tych Żydów – WSZYSTKIM Żydom.

(opracował: Paweł Jędrzejewski)

3 myśli na temat “Ważny głos w sprawie tzw. "nieżydowskich Żydów"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s