Arcybiskup Marek Jędraszewski broni wartości nie tylko chrześcijaństwa ale i judaizmu

Media zrobiły z wypowiedzi arcybiskupa Marka Jędraszewskiego „fake news”, prezentując ją wybiórczo, przypisując jej znaczenia, których w niej nie było, skrzętnie ukrywając drugą część wypowiedzi na temat ekologii, w której arcybiskup mówił o odpowiedzialności człowieka za dany mu świat.

Na te zmanipulowane słowa arcybiskupa rzucili się jak sępy publicyści i politycy ze swoim nienawistnym przekazem. W konkurencji brutalnych ataków, na podium stanęli Paweł Rabiej („Jędraszewski, idź do diabła, tam jest twoje miejsce„) i Agnieszka Holland („Jędraszewski to wyjątkowa kreatura„)

Gdyby świat był lepszy niż jest, rabini działający w Polsce wystąpiliby w obronie słów arcybiskupa, który stanął przecież po stronie nie tylko wartości chrześcijańskich, ale także podstawowych wartości judaizmu. Wprost to zresztą stwierdzając. Niestety świat nie jest aż tak dobry, rabini milczą, więc tylko ja to zrobię, wyłącznie we własnym imieniu – jako prowadzący dział „judaizm” na Forum Żydów Polskich od wielu lat oraz jako autor książek o judaizmie.

Arcybiskup stwierdził:

Bóg się tym światem zachwyca, człowiek jest postawiony jako ukoronowanie całego dzieła stworzenia. W Piśmie Świętym jest wyraźnie napisane „czyńcie sobie ziemię poddaną”. Adam jest kimś kto nazywa zwierzęta, a więc nad nimi panuje i nie znajduje wśród nich kogoś kto byłby partnerem dla jego życia, dlatego otrzymuje małżonkę. To jest wizja człowieka i świata, którą głosi chrześcijaństwo i która jest także wizją głęboko zakorzenioną w judaizmie.

Tak. Racja. Jedną z absolutnie podstawowych idei judaizmu jest przeświadczenie o służebności świata Natury wobec człowieka. Było to rewolucyjną ideą wówczas, gdy politeistyczne religie uznawały Naturę za boga. Natura jako bóg to – według judaizmu – wielkie niebezpieczeństwo, bo Natura jest poza etyką, obca jest jej moralność i rządzi nią „prawo dżungli”. W świecie Natury rację ma silniejszy i wszyscy nawzajem się zjadają. Czyli na boga dla człowieka Natura się nie nadaje, bo nie uczyni go moralnie lepszym, ale gorszym.

Jednocześnie, co bardzo ważne, w judaizmie istnieje etyczna reguła, obecna w żydowskim prawie religijnym jako zasada „Bal Taszchit”, czyli „nie niszcz”. Świat został człowiekowi dany, ale nie po to, aby go niszczył, traktował rabunkowo, tylko żeby z niego mądrze korzystał, troszcząc się o jego trwanie.

I o tym obowiązku dbania o świat mówił Marek Jędraszewski w drugiej części swojej wypowiedzi, którą większość mediów z premedytacją przemilczała:

Jest bardzo wiele zła, które wpisane jest także w kulturę Zachodu, szczególnie od XVII w. Zwłaszcza od czasów Kartezjusza mamy do czynienia z napięciem między podmiotem a przedmiotem. I naraz właśnie uznano, że świat jest takim przedmiotem, który można bezkarnie wykorzystywać dla celów ekonomicznych, dla bogacenia się. Dokonano gwałtu na naturze ludzkiej, nie zważając na koszty, które się z tym wiążą, i ignorując zniszczenie tego dobra, jakim jest świat – dany człowiekowi jako istocie odpowiedzialnej za to, co otrzymał” (…) „Trzeba uszanować to Boże dzieło, jakie dał nam Pan Bóg, co nie jest zaraz związane z tym, że mamy ulegać tym ruchom ekologicznym

Mówiąc o „ekologizmie” arcybiskup wypowiedział się bardzo oględnie:

To zjawisko bardzo niebezpieczne, bo to nie jest tylko postacią nastolatki, to coś co się narzuca, a ta aktywistka staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych. To jest sprzeczne z tym wszystkim, co jest zapisane w Biblii począwszy od Księgi Rodzaju, gdzie jest wyraźnie mowa o cudzie stworzenia świata przez Boga

Ja mogę powiedzieć znacznie ostrzej i dodać, że „ekologizm” stał się współczesną religią. Religia ta od wielu lat poszukuje swojej „apokalipsy”. Zlaicyzowane społeczeństwa desperacko wypatrują „wielkich idei”, aby wyładować w nich swój instynkt nadania życiu sensu i znalezienia religijności. Apokalipsa nadaje się do tego idealnie. Doskonale pamiętam czasy, gdy tą apokalipsą miało być „globalne oziębienie” (trudno zapomnieć okładki gazet z widokiem globu skutego lodem). Później zastąpiła je „dziura ozonowa”, po czym „przeludnienie”, następnie „globalne ocieplenie”, a obecnie są to „zmiany klimatyczne”.

W niektórych wizjach tych ostatnich niebezpieczeństw, jest całkiem sporo rzetelnej, nawet naukowej racji. Jednak problem stanowi fanatyzm. Kto nie staje karnie w szeregu i nie wykaże bezkrytycznego entuzjazmu dla idei i ruchu „ekologizmu”, jest oskarżany o bycie złym człowiekiem, głupcem, wrogiem i bywa rzucany w ogień – na współczesny stos, przez współczesnych fanatyków.

Dla tych nawiedzonych Greta Thurnberg jest najwyraźniej odpowiednikiem dwunastoletniego pastuszka – Stefana z Cloyes, którego świat potraktował nie mniej poważnie w roku 1212, gdy wezwał do fanatycznych krucjat dziecięcych. Greta Thurnberg jest realizacją takiego archetypu dziecięcej niewinności, której urokowi wszyscy ulegają. Idealizując Naturę, pogardzając Człowiekiem, oficjalnie odwołując się do nauki, ale w rzeczywistości poddając się pseudoreligijnemu natchnieniu.

Niesłusznie zdemonizowany arcybiskup Jędraszewski stał się w zeszłym tygodniu jedną z ofiar tego ostro narastającego fanatyzmu.

Paweł Jędrzejewski

Ilustracja: Fragment obrazu „Ogród rajski” Jan Brueghel Starszy (1568-1625)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s