Zuzanna Ginczanka. Poezje zebrane – pod red. Izoldy Kiec

Była biografia Ginczanki, czas na jej wiersze. To samo Wydawnictwo, ta sama Autorka, tom opasły i apetyczny, wzbogacony o informacje na temat bohaterów, odniesień, tła, które możemy określić mianem poszerzonych przypisów. Szerszy kontekst pozwala lepiej zrozumieć Ginczankę, a nawet odpowiedzieć na nieśmiertelne polonistów pytanie: co poetka miała na myśli? To jeden sposób czytania wierszy.

Rozmiar metryczny, liczba sylab, metafory, rozkład akcentów, formy składniowe, neologizmy… Można i tak, albo… po prostu wchłaniać i filtrować przez siebie. Co lubię, co mi się podoba? Poezja to intymna relacja autora z czytelnikiem; intymna i indywidualna.

Indywidualizmowi sprzyjam i do takiego czytania namawiam. Tu znajdziecie wypisy z Ginczanki, niczym cytaty z panieńskiego sztambucha.

“- więc weź tylko słowo do ręki / i obejrzyj jak burgund pod światło, / a wrosnąć w słowa tak radośnie, / a pokochać słowa tak łatwo.”*

“nauczono mnie mówić: chcę – / nauczono mnie: iść po życie (…) / nauczono mnie: chwytać połysk, / blask i błyski lśniące niebiesko, / a przeszkody brać przez rozkołys, / nóg rozkołys i nagły przeskok”**

“zostanę sobie: / “jedyna” – / zostanę sobie: / “do grobu.””***

“tylko życie mam w tym życiu na własność, / chyba wolno mi je szczodrze roztrwonić!”****

“bycie samemu sobie, / a oprócz siebie – nikomu!”*****

“Nie jestem niczym innym, jak mądrą odmianą zwierząt / i niczym innym nie jestem, jak czujną odmianą ludzi.”******

Podoba mi się podział tomu. Trzy części: “Szkatuła”, “Przed Trybunałem”, “Ucieczka” nawiązują do najważniejszych rozdziałów życia poetki; rozdziałów które równie dobrze można zamknąć w nazwach miast: Równe Wołyńskie, Warszawa, Lwów i Kraków.

Szkatuła zawiera młodzieńcze wiersze, debiuty, wprawki, poetyckie gamy… Potem Zuzanna wchodzi w świat wielkomiejski – Stolica, Poeci, Debiut. Zachwycają się nią i bawią; wszak Trybunał to sami mężczyźni, z Promotorem Tuwimem na czele. Jedni nie odmawiają ślicznotce talentu, inni punktują “kobiecą poezję”. Zaś ucieczka jest dosłowna – przed śmiercią.

Lubię zestawiać Ginczankę z Schulzem: fatum, śmierć, brak grobu dla świeczki… Chwaląc projekt Wydawnictwa Marginesy (w krótkim odstępie czasu trzy publikacje poświęcone poetce) sparafrazuję samą siebie: z wierszami Ginczanki jest jak z książkami o Ginczance. Każdy na wagę złota.

No i czekamy na więcej… może odnajdą się w czyimś archiwum, podobnie jak “Mesjasz” genialnego drohobyczanina.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy.

 

* fragment wiersza “Gramatyka”

** fragment wiersza “Dzień”

*** fragment wiersza “Wierność”

**** fragment wiersza “Sklepik boski”

***** fragment wiersza “Strajk”

****** fragment wiersza “Deklaracja”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s