Rosz ha-Szana – „głowa roku”. 18 września – 20 września 2020.

Rosz ha-Szana, czyli żydowski Nowy Rok.

W tym roku (2020) święto Rosz ha-Szana zaczyna się z zachodem słońca w piątek, 18 września i kończy wieczorem w niedzielę 20 września. Rozpoczyna się 5781 rok żydowskiego kalendarza.

Rosz ha-Szana (czyli dosłownie „głowa roku”) jest świętem niezwykłym.
Po pierwsze, jest to święto, którego sens – w odróżnieniu od wszystkich innych żydowskich świąt – jest uniwersalny, bo dotyczy całej ludzkości.
Po drugie – i zaskakujące – Rosz ha-Szana, czyli żydowski Nowy Rok, obchodzony jest przez pierwsze dwa dni miesiąca tiszri, który jest nie pierwszym, ale siódmym miesiącem roku. Przecież to tak, jakby laicki, „administracyjny” Nowy Rok obchodzić pierwszego i drugiego dnia lipca, zamiast w styczniu. Bowiem pierwszym miesiącem w kalendarzu hebrajskim jest wiosenny miesiąc nisan. Miesiąc, w którym Żydzi wyszli z niewoli egipskiej i stali się narodem. Wyjście z Egiptu upamiętnia święto Pesach. Natomiast Nowy Rok przypadający w tiszri, czyli w miesiącu późnego lata (najwcześniej 5 września) lub wczesnej jesieni (najpóźniej 6 października), uważany – powszechnie i niezbyt precyzyjnie – za rocznicę stworzenia świata, jest naprawdę rocznicą stworzenia człowieka.
Lata w kalendarzu żydowskim nie są więc liczone od żadnego specyficznie „żydowskiego” wydarzenia w historii. Jest to święto symbolicznie upamiętniające zakończenie Boskiej Kreacji, a dokładnie jej szósty „dzień”, w którym stworzony został człowiek. Człowiek, który przecież nie był Żydem, ale symbolicznym praojcem wszystkich ludzi. I tu tkwi właśnie uniwersalna wymowa święta Rosz ha-Szana.
Istotny jest zarazem fakt, że nie jest to upamiętnianie stworzenia świata w sensie fizycznym – galaktyk, gwiazd, planet, oceanów, roślin lub zwierząt, ale właśnie pojawienia się istoty ludzkiej. To bardzo ważne z punktu widzenia filozofii judaizmu. Oznacza to, że właśnie dopiero stworzenie człowieka – jedynego tworu Boga uczynionego „według istoty Boga” – dopełniło świat czyniąc go ukończonym i sensownym. Wszystko, co stworzone było poprzednio, powstało dla człowieka. Dlatego Rosz ha-Szana – pierwszy dzień miesiąca tiszri – rozpoczynający kolejny rok w historii świata, jest w rzeczywistości rocznicą przypadającą o pięć (metaforycznych) „dni” (kosmicznych epok stwarzania) później, niż ustanowione zostały podstawy świata materialnego.
Nie mniej ważną cechą tego święta jest to, że żydowski Nowy Rok obchodzony jest całkiem inaczej niż Nowy Rok w większości kultur. Nie jest wcale okazją do radosnej zabawy, spożywania alkoholu, zanurzenia się w karnawałowej atmosferze i tańcu. Jest Dniem Sądu. Okresem ważnej, bo etycznej, introspekcji. Przygotowania do tego dnia trwają już w miesiącu elul poprzedzającym święto – i polegają na analizowaniu własnych uczynków, szczególnie tych złych – skierowanych przeciwko ludziom i Bogu. Celem etycznym Rosz ha-Szana i następującego po nim (dziesiątego dnia tiszri) Jom Kipur jest przeegzaminowanie własnego życia, dostrzeżenie win, okazanie skruchy, przebłaganie Boga i – przede wszystkim – skrzywdzonych bliźnich. Jest szczególną cechą judaizmu, że Nowy Rok staje się okazją do rozliczenia swojego życia, zanalizowania własnej postawy wobec Boga i ludzi.
Dni Rosz ha-Szana są jednak dniami sądu nie wyłącznie nad Żydami (znów aspekt uniwersalny!). Bóg osądza wszystkie istoty i wszystkich ludzi na podstawie ich czynów. Decydują się ich przyszłe losy. Dlatego dni pomiędzy Rosz ha-Szana a Jom Kipur, nazywane są Jamim Noraim (Dni grozy) lub Aseret Jemej Teszuwa (Dziesięć Dni Skruchy). W dzień Rosz ha-Szana Bóg otwiera Księgi i zapisuje w nich przyszłość całej ludzkości – każdego człowieka z osobna, według jego win i zasług. Jedną księgą jest Księga Życia. Drugą – Księga Śmierci.
Ksiąg tych – rzecz jasna – nie należy traktować w sposób dosłowny. Księga Życia i Księga Śmierci nie są Bogu konieczne, aby decydować losy każdego człowieka i Bóg nie potrzebuje zapisywać ludzkich imion w tych księgach. Samo określenie „Księga Życia” wzięte jest z Psalmów (69:29): „Niech zostaną wymazani z Księgi Życia [Żywych] i niech nie będą zapisani razem ze Sprawiedliwymi”, ale tradycyjna wizja Boga prowadzącego ewidencję ludzkich losów w księgach jest wytworem żydowskiego folkloru.
W Talmudzie jest mowa aż o trzech symbolicznych księgach: ludzie, których dobre uczynki są oczywiste zostają zapisani natychmiast w Księdze Życia; ci, którzy  przekroczyli miarę zła w swoim życiu – w Księdze Śmierci; natomiast wszyscy pozostali zostają sklasyfikowani jako beinonim („po środku”, „pomiędzy”) – w księdze tymczasowej – i ich los zostaje przesądzony pomiędzy Rosz ha-Szana i Jom Kippur.
Wedle żydowskiej tradycji, współcześnie wszyscy Żydzi powinni uważać się za beinonim. Stąd  dni pomiędzy Rosz ha-Szana a  świętem Jom Kippur mają tak wielkie znaczenie. Są to – jak wspomniałem – Dni Skruchy (Aseret Jemej Teszuwa). Bóg podejmuje ostateczną decyzję.  Ludzkie postępowanie  w czasie tych dni może mieć na tę decyzję wpływ.
Według judaizmu, nie da się odpokutować grzechów, które popełnione zostały przeciw innemu człowiekowi, chyba że on sam udzieli ich przebaczenia (Joma 85b). Dlatego przed Jom Kippur istnieje obowiązek poproszenia o przebaczenie skrzywdzonych i naprawienie – na ile to możliwe – wyrządzonych krzywd. Jest to okres przeprosin i zadośćuczynienia.
Ostatni dzień elul (erew [wigilia] Rosz ha-Szana), będący jednocześnie ostatnim dniem starego roku, spędza się na studiowaniu Tory i żałowaniu popełnionych grzechów. Uniwersalizm Rosz ha-Szana uzmysławiają modlitwy, które trwają tego dnia zazwyczaj aż do południa. W modlitwie Szmone Esre odmawianej na Rosz ha-Szana głównym tematem jest władza Boga nad całym światem i prośba, aby wszyscy ludzie uwierzyli w Boga i przestrzegali jego micwot (przykazań).
W Szmone Esre na Musaf odmawia się trzy szczególne błogosławieństwa: Malchujot, Zichronot i Szofrot. Pierwsze z nich (dosłownie: „Władza królewska”) omawia zwierzchnictwo Boga nad światem, drugie („Upamiętnienia”) – przypomina opiekę Boga nie tylko nad narodem Izraela, ale nad całą ludzkością, trzecie – przywołuje otrzymanie Tory i dźwięk szofaru, który rozlegał się wówczas pod górą Synaj.
Dęcie w szofar (róg barani, znacznie rzadziej antylopy lub gazeli) jest przykazaniem Tory, którego wypełnienie nakazane jest w pierwszy dzień Rosz ha-Szana. Mędrcy ustanowili ten obowiązek również w drugi dzień święta. Rolę dęcia w szofar tak opisuje Rambam: ” (micwa ta) pobudza nas słowami: „obudź się, o uśpiony! Spójrz na swoje czyny i wróć do Boga! Przypomnij sobie Kreatora – ty, któryś zapomniał prawdy własnego istnienia, poświęcając się próżnym działaniom życia, które nie mogą ci pomóc. Wejrzyj na swoją duszę! Zmień swoje czyny i postępowanie na lepsze! Odstąp od niegodziwości (…)”

Trzy charakterystyczne dźwięki szofaru to: tekija – pojedynczy, długi, trwający od pięciu do dziesięciu sekund; szewarim – dźwięk przerywany, składający się z trzech krótkich, które trwają łącznie tyle, co tekija (porównywany jest metaforycznie do głosu złamanego serca); terua – dźwięk ostrzegawczy złożony z dziewięciu bardzo krótkich (staccato), porównywanych do głosu płaczącego serca.
Szofar może być wykonany z rogu każdego zwierzęcia, z wyjątkiem bydła domowego, jakkolwiek róg barani jest najbardziej odpowiedni. Zgodnie z tradycją najczęściej używają go Żydzi aszkenazyjscy, a wśród Żydów sefardyjskich bardziej popularny jest szofar z rogu antylopy kudu. Jeżeli róg jest powyginany, nadaje się na szofar bardziej niż gdy jest prosty.

W Rosz ha-Szana, po powrocie z synagogi, odmawiamy świąteczny Kidusz. Następnie jest czas na świąteczny posiłek, podczas którego spożywa się – między innymi – owoce i warzywa, posiadające w sobie lub w swoich nazwach hebrajskich coś dobrego, pozytywnego – symbolizującego rozpoczynający się Dobry Rok.
Na samym początku kolacji maczamy jabłko w miodzie i prosimy Boga, aby ten nowy rok był dobry i słodki („Hadesz alejnu szana towa umetuka”).
Chałkę, która zwykle jest okrągła (symbol cyklu rocznego), maczamy w miodzie, a nie w soli.
Pojawiają się także  chałki  w kształcie ptaków symbolizujące modlitwy, lecące w niebo jak na ptasich skrzydłach, oraz ciasto miodowe (lekach).
Jemy słodkie owoce, aby następny rok był tak samo słodki, a nawet słodszy. Życzymy sobie dobrego i słodkiego roku.
Ryby (w szczególności ich głowy) pojawiają się na świątecznym stole, abyśmy rozradzali się i rozmnażali jak ryby. „Szenifre wenirbe k’dagim”, oraz „abyśmy nie byli ostatnimi jak ogony, lecz pierwszymi jak głowy”.
Spożywa się owoc granatu. Według tradycji, zawiera on 613 pestek – tyle, ile jest przykazań. „Szenitmale micwot k’rimon” – życzymy sobie, abyśmy wypełnili się dobrymi uczynkami jak granat.
Niektóre społeczności żydowskie jedzą także w ten wieczór potrawy z baraniny, na wspomnienie baranka, który został ofiarowany zamiast Izaaka. Prosimy Boga, aby przypomniał nam o ważności historii o ofiarowaniu Izaaka.
Żydzi Aszkenazyjscy jedzą marchewkę, która w swojej hebrajskiej nazwie (gezer) przypomina powiedzenie: „G’zoralejnu gzerot towot”- „wydaj na nas dobry wyrok”.

Z okazji Nowego Roku składa się następujące życzenia: Leszana towa tikatewu wetehatemu (lm.) – „Obyście byli zapisani (w Księdze Życia) i opieczętowani na dobry rok”. Odpowiedź na takie życzenia to: Gam atem –  „Tego samego dla ciebie”. Życzenia takie wypowiada się tradycyjnie w okresie poprzedzającym Rosz ha-Szana i w dwa dni święta, ale już nie w okresie pomiędzy Rosz ha-Szana a Jom Kipur. Wtedy składa się życzenia: Gemar chatima towa (w skróconej wersji: Gemar tow) – „Obyś  był ostatecznie opieczętowany (w Księdze Życia) na dobre”.
Popularne jest także życzenie Szana towa umetuka! („Dobrego, słodkiego roku!”)

W drugi dzień Rosz ha-Szana istnieje zwyczaj, aby pójść nad źródło płynącej wody i „wyrzucić” wszystkie grzechy do wody. W księdze Psalmów jest powiedziane: „Wyrzuć do najgłębszych wód morza wszystkie swoje grzechy”. Wypowiada się odpowiednie modlitwy stojąc nad brzegiem wody (jeziora, rzeki, morza) i zwykle symbolicznie wysypuje się wszystkie okruchy z kieszeni. Taszlich można powiedzieć także później – do Jom Kipur (a w niektórych tradycjach do Hoszana Raba).

Aleksander Gierymski na obrazie zatytułowanym „Święto Trąbek” (u góry, nad tytułem) z roku 1880 pokazuje Taszlich nad brzegiem Wisły w Warszawie.

Jak należy rozumieć stwierdzenie, że Bóg stworzył świat w sześć dni i miało to miejsce mniej niż sześć tysięcy lat temu?

Oczywiście dni, w które Bóg stwarza świat, symbolizują epoki rozwoju, a z punktu widzenia naszej współczesnej wiedzy jasne jest, że nie oznaczają wcale dosłownych dni.
Po pierwsze: to wcale nie świat został stworzony – według Tory – około sześć tysięcy lat temu, ale neszama – w pewnym uproszczeniu „dusza człowieka”, czyli istoty, którą nauka nazywa homo sapiens. Bo to był tylko ostatni, końcowy etap stwarzania świata. Od chwili stworzenia człowieka możemy liczyć lata. Nim został powołany do życia człowiek, czas pozostawał – rzecz jasna – poza ludzkim doświadczeniem, bo Stwarzanie trwało nie lata, ale umowne „dni” (czyli nieznane nam odcinki czasu).
Możemy rozumieć te dni dosłownie (i taki pogląd bywał niegdyś dominujący), ale bardziej logiczne byłoby traktowanie ich jako epok stwarzania świata, które mogły trwać nieodgadniony i ogromnie długi czas, a wcale nie dwudziestoczterogodzinny dzień (takie stanowisko jest obecne w judaizmie od setek lat).
Dzień to przecież nic innego niż odcinek czasu od zachodu do zachodu słońca (jeden obrót Ziemi dokoła własnej osi), więc jak możemy rozumieć dosłownie dzień stwarzania, jako dzień od zachodu do zachodu słońca, skoro słońce zostało umieszczone na firmamencie  – według zapisu w księdze Bereszit – dopiero czwartego dnia?
Dlatego, aby oddać sprawiedliwość obliczeniom Tory, do prawie sześciu tysięcy lat istnienia ostatecznie ukształtowanego homo sapiens, musimy dodać okres trwania sześciu symbolicznych etapów tworzenia, wystarczających do ustanowienia wszechświata i życia na naszej planecie.
Należy pamiętać, że Tora została sformułowana w języku i przy pomocy aparatu pojęciowego, które musiały być zrozumiałe dla ludzi żyjących wówczas, gdy została ogłoszona pod górą Synaj (ok. 1250 rok p.n.e.). Jej tekst sięgał więc po metaforykę, po język symboliczny, a nie po nieistniejący język nieistniejącej jeszcze wówczas nauki. W czasach, gdy nauka w sensie współczesnym nie istniała, w judaizmie pojawiało się często literalne odczytywanie Tory, jakkolwiek warto zauważyć, że już średniowieczni mędrcy (zwłaszcza Rambam) zwracali uwagę, że historia Stwarzania nie powinna być odczytywana dosłownie. Uczeń Nachmanidesa, rabin Jicchak z Akko, czołowy kabalista trzynastowieczny, oceniał wiek wszechświata na około 15 miliardów lat, co jest zaskakująco bliskie współczesnym ustaleniom naukowym.

(opr. PJ)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s