Kuchnia towarzyska i uczuciowa – Anda Rottenberg

To naturalne, że przeglądając encyklopedię medyczną rozpoznajemy u siebie wszystkie możliwe choroby, a w przypadku książki kucharskiej robimy się wilczo głodni. W “Kuchni towarzyskiej i uczuciowej” (trafny tytuł) nie chodzi tylko o to, co w garnku i na stole, także, a może przede wszystkim – dookoła stołu. W trudnym czasie pandemicznej izolacji Anda gości i jest goszczona – wirtualnie, za sprawą przepisów stosownych na czas kryzysu.

Wykwintnym można przypisać terapeutyczną rolę: bo czasochłonne, zajmujące nie tylko ręce, ale i głowę, pozwalające zapomnieć – o strachu i obostrzeniach. Z kolei proste są sposobem na przeżycie – z pospiesznie gromadzonych i sporadycznie uzupełnianych zapasów. 

Groszek w majonezie na wykwintnej, porcelanowej zastawie; adżapsandali – alternatywa dla polskiego bigosu; magiczne, zapomniane, energetyczne nowalijki – kwintesencja wiosny, nadzieja, moc!; ziołowa poezja – pokrzywa i kobylak, czyli szczaw kędzierzawy; szakszuka dygresyjna vel epicka Pawła Smoleńskiego; pieczony kurczak z mizerią w stołówce kibucu Lochame ha-Geta’ot w latach 90-tych; grzyby takie, że gdyby z nich zrobić pięćdziesiąt porcji nadal byłyby dobre; cykoria Olgi Tokarczuk i… wieńcząca dzieło cytrusowa gorycz. Gdyby nie pandemia, ta książka by pewnie nie powstała, no ale nie byłoby też pandemii.

Określenie “wilczy głód” nabiera nowego – nawiązującego do relacji międzyludzkich znaczenia. Jest mocno obecne w projekcie Andy Rottenberg: każdy dzieli się tym, co ma, zna, lubi (a to rarytas rodzinny, a to z czasów tzw. komuny); przepisami notowanymi bez klucza i bez schematu, doświadczeniami, sekretami. Ważny jest przede wszystkim kontakt i wymiana – bliskości, serdeczności, ciepła. 

“Proszę nazbierać, mówi pani S., i płatków nagietkowych i płatków róży cukrowej. Obciąć im białe końcówki. Zmieszać z ususzonymi kwiatami dzikiego bzu. Trzymać w cieniu. Zaparzać w przezroczystym czajniczku. Zimą będzie pani miała zapach mojego ogrodu. A wtedy w ogrodzie może być śnieg.”

“Pierogi też coraz rzadziej napychamy mięsnym farszem. Nikt o nich wcześniej nie wspominał, chociaż są teraz bardzo popularne, oferują je niemal wszystkie upadające restauracje i bary. Na wynos. A właściwie na dowóz przez chłopców przedzierających się na rowerach przez śnieżną zadymkę z kulinarnym bagażem na plecach.”

Rok z Andą Rottenberg i jej przyjaciółmi… Ciekawa, smaczna, niespieszna, integrująca i inspirująca podróż w rytmie pór roku, natury, połowów ryb… Przednówek, wiosna, lato, jesień i koniec roku… Nie znajdziemy tu klasycznego podziału na przystawki, zupy, dania główne, desery, albo mięso, drób, warzywa, makarony. Dominują receptury wegetariańskie, wyjątek zrobiono dla ryb i owoców morza. Za ilustracje służą kolaże Alicji Białej, w których estetyce i pomysłowości można się zakochać od pierwszego wejrzenia. Co więcej – nie wpędzają w kompleksy, jak doskonałe kulinarne fotografie; są przystępne i przyjacielskie. Okładka to nadzieja: “Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy / Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany…”* 

“Kuchnia towarzyska i uczuciowa” wyszła z tzw. stajni noblistów – szacownego Wydawnictwa a5, ale ujmy mu nie przynosi. Dobrze, gdy statutową powagę rozluźnia coś tak ludzkiego, jak jedzenie.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa a5.

* “Jeszcze w zielone gramy”, sł. Wojciech Młynarski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s