Więźniowie zaatakowali wachmanów, nie wiadomo, czy i ilu zabili. Podpalili obozowe budynki, ale nie udało się im zniszczyć komór gazowych. Niemcy i Ukraińcy zaczęli ostrzeliwać buntowników. Cała rewolta trwała około 20-30 minut. Ci, którzy nie zostali zastrzeleni, wybiegli z obozu. Niemcy ruszyli za nimi w pościg.
Oficer Wojska Polskiego przywódcą buntu
Plany ucieczki omawiane były w nocnych rozmowach. W początku 1943 roku w „dolnym obozie” powstał „Komitetu Organizacyjny” z inicjatywy i pod dowództwem dr. Juliana Chorążyckiego. Był on – co kluczowe – oficerem Wojska Polskiego, legionistą i uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Niestety, został zamordowany przez zastępcę komendanta obozu, Kurta Franza przed wybuchem rewolty.
Początkowo, powstanie miało rozpocząć się 15 czerwca. Celem było podpalenie budynków, zniszczenie komór gazowych i zabicie personelu obozowego. Broń próbowano kupić od ukraińskich strażników lub przemycić do obozu z zewnątrz. Śmierć Chorążyckiego pokrzyżowała te plany. Zdecydowano, że broń musi zostać zdobyta wewnątrz obozu. Podczas naprawy drzwi pancernych w zbrojowni, więźniowie – zatrudnieni jako ślusarze – zdobyli wzór klucza i zrobili jego kopię. Umożliwiło to zdobycie skrzynki granatów.
Przeżyło siedemdziesięciu
W sumie z około 850 więźniów, będących wówczas w obozie, około 350–400 zginęło podczas rewolty, w tym jej nowy przywódca – inż. Marceli Galewski – kapitan Wojska Polskiego i prawa ręka Chorążyckiego – Želomir Bloch, porucznik armii czechosłowackiej. Z obozu uciekło prawie 400 więźniów, około setce z nich udało się zmylić pogoń. Wojnę przeżyło prawdopodobnie siedemdziesięciu. Dzięki nim świat dowiedział się o zbrodni ludobójstwa, popełnionej przez państwo niemieckie w Treblince.
Po stłumieniu rewolty, Niemcy zagazowali jeszcze kilka transportów Żydów, w tym ponad 7 tysięcy ludzi z getta w Białymstoku. W listopadzie obóz został zlikwidowany, ponieważ akcja wymordowania polskich Żydów, została zakończona. Jesienią 1943 r. niemieccy ludobójcy rozebrali wszystkie budynki, łącznie z komorami gazowymi, a teren obozu zaorali i obsiali łubinem, żeby zatrzeć ślady swojej zbrodni.
Niemcy w komorach gazowych Treblinki wymordowali w ciągu 15 miesięcy około 800 tysięcy Żydów, przede wszystkim z Polski. Wśród nich około 250 tysięcy stanowili mieszkańcy getta warszawskiego.
Po wojnie
W roku 1945, obaj przywódcy buntu – Julian Chorążycki i Marceli Galewski – zostali odznaczeni pośmiertnie Krzyżami Walecznych.
Najpotworniejszy morderca i sadysta Treblinki – Kurt Franz (najpierw zastępca komendanta obozu, a później jego komendant) dopiero 20 lat po wojnie stanął przed sądem w Düsseldorfie. Skazany na dożywocie w roku 1965, został jednak zwolniony z więzienia i ostatnie lata życia, aż do śmierci w roku 1998, spędził w niemieckim domu spokojnej starości.
