Te bezczelne, żydowskie pomysły

Tegoroczną Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii otrzymał 95-letni ocalały z Holokaustu Henri Kagan. Jego prace przyczyniły się do rozwoju metod wytwarzania leków, mających ogromne znaczenie dla ich skuteczności i bezpieczeństwa pacjentów. Fascynujące jest to, że praca jednego umysłu może przez tyle lat wpływać na rozwój medycyny i służyć milionom.

Nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja. Żydzi stanowią zaledwie ułamek procenta ludności świata, a ich wkład w naukę, medycynę, filozofię i kulturę jest zdumiewająco duży. Naród, który przez niemal dwa tysiące lat nie miał własnego państwa, był wypędzany, prześladowany i mordowany, nie tylko przetrwał, ale zachował niezwykle żywą tradycję intelektualną. A ilu podobnych umysłów świat nigdy nie miał szansy poznać?

W normalnym świecie można by sądzić, że takie osiągnięcia powinny budzić uznanie. Tymczasem antysemityzm rządzi się osobliwą psychologią. Żydowski sukces, zamiast podziwu, potrafi wywołać chorą zawiść, frustrację i poczucie zagrożenia. Bo cudze osiągnięcia bywają szczególnie nieznośne dla tych, którym nieustannie przypominają o własnych niepowodzeniach. Na tym tle bojkotowanie izraelskich pomidorków czy oliwek wypada absurdalnie, skoro w tylu innych dziedzinach korzysta się z intelektualnych osiągnięć Żydów. Ot, taki absurdzik.

Antysemici nigdy nie mogli się zdecydować. Przypisywali Żydom jednocześnie słabość i wszechmoc, niższość i dominację. Żydzi mieli być tchórzami, ale jakimś cudem potrafili sterować losami świata. Byli istotami godnymi pogardy czy wszechpotężnymi wrogami, odpowiedzialnymi za wszelkie zło i upadek świata? Logika nigdy nie była najmocniejszą stroną tych frustratów. W sumie, kiedy tak o tym myślę, antysemityzm wydaje się jedyny w swoim rodzaju. Nie potrzebuje ani dowodów, ani wewnętrznej spójności, bo antysemitom nawet największe sprzeczności jakoś zawsze się spinają. A przy tym jest doskonałym narzędziem politycznym, pozwalającym wskazać winnego niemal każdego nieszczęścia. Dla jednych stanowi wygodne usprawiedliwienie własnych porażek, dla innych sposób na zagospodarowanie społecznych frustracji. Wszystko to podlane sosikiem z ludzkich kompleksów, chorej zawiści i niezdolności pogodzenia się z tym, że ktoś, kim nauczono pogardzać, może osiągać więcej niż oni sami.

I tak kolejne sukcesy, z których korzysta cała ludzkość, stają się powodem do jeszcze większej nienawiści. Trudno przecież wybaczyć komuś, kogo się nienawidzi, że na dodatek bezczelnie okazuje się nie tylko pożyteczny, ale wręcz zbawienny dla świata. No, jakby nie patrzeć, może to doprowadzać do szału. Tak bardzo chcieliby ich skreślić, a te Żydy zawsze z czymś bezcennym wyskoczą.

Skoro już jesteśmy przy żydowskich osiągnięciach, dorzucę jeszcze cztery wiadomości z okresu od lata i z góry przepraszam wszystkich, którym izraelska nauka psuje tak dobre samopoczucie, ale: na Technionie opracowano nową metodę produkcji zielonego wodoru, która może obniżyć koszty czystej energii. Czyż to nie wspaniałe? Płacimy za nią jak za zboże.

Na Uniwersytecie Telawiwskim zespół profesora Tala Dvira pracuje nad biologicznym implantem rdzenia kręgowego, tworzonym z komórek pacjenta. Celem jest przywrócenie sprawności osobom sparaliżowanym. Pierwsze zastosowanie u człowieka planowane jest już na 2027 rok. Trudno o bardziej bezczelny pomysł niż próba postawienia sparaliżowanego człowieka na nogi. Podobno Jezus, Żyd, też stawiał sparaliżowanych na nogi. Czyżby nie bez kozery wrzucają wszystkich Żydów do jednego worka?
Inny zespół z Uniwersytetu Telawiwskiego bada możliwość regeneracji komórek słuchowych. Być może dzięki takim badaniom ludzie, którzy utracili słuch, będą mogli znów słyszeć. Nawet ci, którzy dziś najchętniej nie słyszeliby niczego dobrego o Izraelu.

I ostatni smaczek, tym razem odkrywczy. Mianowicie archeolodzy właśnie odsłonili kolejny, około 300-metrowy fragment starożytnego akweduktu doprowadzającego wodę do Jerozolimy. I tu uwaga! powstał w czasach żydowskiej Judei, około dwóch tysięcy lat temu. Żydzi budowali więc tam zaawansowane systemy wodociągowe, kiedy o współczesnych sporach dotyczących ich obecności na tej ziemi nikomu się jeszcze nie śniło.

I tak się sprawy mają. Jedni próbują leczyć paraliż, przywracać słuch, inni bojkotują pomidory i też mają poczucie sprawczości i misji.

Benita Noemi Shmider

Skomentuj