Dwa światła – Maria Paszyńska

Bliscy nazywali go chanukowym chłopcem, bo urodził się w żydowskie Święto Świateł, ustanowione na pamiątkę zwycięskiego powstania Judy Machabeusza, a mówiąc ściślej – na pamiątkę cudu, który miał miejsce w Świątyni Jerozolimskiej.

W roku 165 p.n.e. okupujące Judeę wojska króla z syryjskiej dynastii Seleucydów – Antiocha IV Epifanesa zostały pokonane przez Żydów. Sprofanowana świątynia uległa oczyszczeniu: usunięto z niej posągi bogów greckich, których kult narzucił Żydom najeźdźca, odbudowany został ołtarz i odlana nowa, złota menora. By poświęcić świątynię (chanuka znaczy właśnie „poświęcenie”) należało zapalić Bogu światło. Tymczasem znaleziono tylko jeden dzban oliwy z pieczęcią arcykapłańską. Wytłoczenie nowej koszernej miało potrwać osiem dni, Bóg uczynił jednak cud i oliwa z jednego dzbana wystarczyła na cały ten czas.

Robert-Andrzej także był cudem, a raczej jego niezwykły, odziedziczony po matce talent muzyczny, który rozkwitł, gdy chłopiec trafił pod skrzydła profesora Sokołowskiego. Odbyło się to w dramatycznych okolicznościach – po wyprowadzeniu z getta dziecko znalazło schronienie w mieszkaniu dawnych sąsiadów rodziny. Już niebawem “jego obecność rozjaśniła ten dom”, a właściwie rozbłysły w nim dwa światła: oddanego nauczyciela i nadzwyczaj pojętnego ucznia.

Tytuł książki nabiera głębszego znaczenia, gdy czytelnik dowiaduje się (w tym celu należy przeczytać Posłowie), na kim wzorowana jest postać profesora Sokołowskiego. Ocaleni z Holokaustu są światłem swojego narodu – świadkami jego cierpień i poniżenia; zaś Sprawiedliwi wśród Narodów Świata – światłem człowieczeństwa, jakkolwiek patetycznie to nie brzmi.

Malec grał z pasją, jakby od tego zależało wszystko, co najważniejsze. Kochał fortepian i tęsknił za matką, którą zapamiętał jako świetną pianistkę, czuł do niej także złość i żal. Zostawiła go… wybrała życiowego partnera, nie syna.

To nie tylko opowieść o ocaleniu, rozumianym najprościej i najszlachetniej, jako gotowość niesienia pomocy jednostkom, nawet gdy nie ma się wpływu na wielką politykę i losy całego świata; to także opowieść o zbawiennej roli muzyki, która – dosłownie i w przenośni – potrafi ratować życie.

Prawdziwe historie mają w sobie najwięcej magii, w ich opowiadaniu specjalizuje się Maria Paszyńska. Ubrane w literacki kostium ożywają, docierając do wszystkich, którzy zechcą sięgnąć po jej książki. Z mroków zapomnienia Autorka przywołuje postaci, które sprawiają, że czytelnik najpierw z niedowierzaniem kręci głową, chwilę potem ulega wzruszeniu. Nic w tym dziwnego – wszyscy potrzebujemy wyjątkowych emocji.

“(…) cudem przeżył poród…”, “(…) bardzo chce żyć…”, “(…) ma jakieś ważne zadanie do wykonania…” Robert Krauthammer przeżył wojnę i pod aryjskim nazwiskiem Andrzej Czajkowski/André Tchaikowsky zdobył międzynarodową sławę pianisty. Symbolika Chanuki, znaczenie prawdziwego imienia zdawały się go prowadzić… Do czasu.

Pomimo zawodowych sukcesów nie wiódł szczęśliwego życia. Wojna zostawiła w nim sporo ran, od których nie mógł, nie chciał, nie potrafił się uwolnić. Może nie wiedział, jak to zrobić, albo gdzie szukać pomocy. Ekstrawagancka osobowość, zaburzenia afektywne i syndrom geniusza stworzyły mieszankę wybuchową. Zmarł w wieku 47 lat, w Polsce pozostaje nieznany.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Pascal.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s