Gela. Skarb z Archiwum Ringelbluma – Monika Libicka

W tej twarzy śmieje się wszystko: usta, oczy, brwi jak jaskółki. Upozowana do zdjęcia nie straciła na naturalności. Nic dziwnego, że przykuła uwagę Autorki.

Żydowska malarka Gela Seksztajn zginęła podczas powstania w getcie warszawskim. Przetrwały jej obrazy, szkice, dwie podyktowane stroniczki tekstu: życiorys i… testament. Marzyła, aby nie być zapomnianą.

Wspaniały zamysł Emanuela Ringelbluma powiódł się: archiwum getta ocalało, a za sprawą wysiłków wtajemniczonych, którzy przeżyli, udało się wydobyć je spod gruzów. Dziedzictwo Geli było jego częścią. 

“(…) Moje prace ofiaruję żydowskiemu muzeum, które powstanie w przyszłości, w celu odrestaurowania przedwojennego, (…) żydowskiego życia kulturalnego, oraz dla studiów nad potworną tragedią naszej społeczności…”

Niespełna osiemdziesiąt lat później Monika Libicka przekroczy próg ŻIH-u, by obejrzeć prace Geli Seksztajn. W tym samym miejscu i czasie spotka krewnych swojej bohaterki przybyłych z Izraela i Argentyny. To przesądzi o sprawie: Gela zasługuje na książkę!

“Nie dasz rady utkać jej historii, jeśli nie masz faktów” – odradzała Libickiej znajoma. Zdołała. W mozaikowej opowieści ważną rolę odgrywa Ruth Lahav, która zabiera Autorkę w podróż “do korzeni” (Siedlce, Radzyń, Międzyrzec Podlaski), gości w swoim domu w Izraelu, udostępnia rodzinne skarby: m.in. listy i zdjęcia Geli. 

Wspaniała oś opowieści! – łącznik “teraz” z “wtedy”. Dla Ruth i Fito Gela to ktoś więcej niż utalentowana żydowska artystka, “skarb z Archiwum Ringelbluma”, ofiara Holokaustu – ktoś równie daleki, co bliski. 

Hologramowa Gela… Autorka kilka razy używa tego porównania. Pod jakim kątem spojrzysz – tyle zobaczysz. Pełno tu innych osób i wątków, nad którymi unosi się duch Geli, a Libicka zamiast w biografa, wciela się w detektywa, jednak ani na moment nie gubi swojej bohaterki. Dokonuje niemożliwego, tworząc opowieść na trzysta osiemdziesiąt stron.

Prym wiodła w akwareli: portrecie i martwej naturze. Lubiła malować dzieci, a także uczyć je malarstwa. W getcie otrzymała nagrodę pieniężną za owocną pracę dydaktyczną. Zakochana w swojej córeczce – Margalit – jak każda matka sądziła, że jest mądra, zdolna – wyjątkowa! Trudne dzieciństwo, głód, bieda, talent, studia na krakowskiej ASP…

Adres zamieszkania: Lubicz 15/10. Kamienica wciąż stoi, siedemdziesiąt dziewięć lat po odejściu Geli…

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wielka Litera.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s